piątek, 28 grudnia 2012

Wigilia





Przedświąteczny wtorek, 18 grudnia był dla mnie szczególny. Po pierwsze pojechaliśmy do Katowickiego Instytutu Psychoterapii na drugą superwizję. Dwie godziny dla naszej trójki, bo Monika, nasza koordynatorka nie mogła być, minęły ekspresowo i intensywnie. Dobra superwizja jest ważna dla mnie. Wróciliśmy do Miechowic, po drodze kupiłem opłatki, bo dziś o 17.00 będzie miała miejsce Wigilia. Tak, Wigilia dla nas, dzieciaków a także rodziców i opiekunów. Ale najpierw szybki obiadek, i do pracy. Spotkanie świąteczne będzie miało miejsce w hotelu Tramp. Jedziemy zawieźć choinkę, którą pożyczyła nam na dziś, moja córka. Lokal przygotowany pierwsza klasa. Spodziewamy się 61 zacnych gości. Stół już na nas czeka, ustawiamy choinkę, a pod nią także 12 prezentów dla naszych gości. Po 16.00 jadę na Bobrek, gdzie o 16.40 odbierze nas autokar i zawiezie na miejsce. Goście powoli się zbierają. Jedni mają bliżej, inni dalej. Jedni przyjmują zaproszenie, drudzy nie. Gdy zamykają się drzwi autokaru, jest pewne, że będzie 47 osób. Cieszę się bardzo. Witam wszystkich, dziękując za przyjęcie zaproszenia. Wesoły autobus rusza w drogę. Zastanawiam się jak to będzie, jedno jest pewne- głośno i gwarnie. Atmosfera udziela się powoli wszystkim. Jesteśmy, zajmujemy miejsca, a Ania i Łukasz, którzy będą dzisiejszego wieczoru prowadzić nas w kolędowaniu, zasiadają do mikrofonów. Już brzmi pierwsza kolęda, a po kolejnych zwrotkach, śpiewających przybywa. Witam gości, przedstawiam plan wieczoru i śpiewamy dalej. A jak! Czas życzeń i łamania opłatkiem. Każdy może, nie musi. W życzeniach jest dużo spontaniczności i uśmiechu. Otrzymaliśmy wiele słów wdzięczności za naszą pracę. Taki zastrzyk, że warto, czasami myślałem inaczej… W końcu po tych adiaforach (sprawach drugorzędnych) zaczęliśmy jeść! Dla jednych wstęp i śpiew był zbędny, dla drugich ważny, a przecież dla trzecich ważna jest konsumpcja. Cieszyłem się, że widząc i wiedząc, że tak różni jesteśmy, chcieliśmy się spotkać, być ze  sobą. Tak, to na pewno był magiczny, choć bez magii czas. Najpierw przyszedł barszcz  w asyście z krokietem z kapustą i grzybami. Z zebranych gości, tylko moje mlaskanie przebijało się przez sączący się z głośników dźwięk kolęd. A to był dopiero początek. Po barszczyku wjechał karp, ryba w cieście naleśnikowym oraz kurczak w płatkach kukurydzianych. A co, człowiek lubi wybór! Ziemniaczki, kapusta z grochem, z grzybami, a także szałot. Wszystko wyborne i cieplutkie. Nikt nie pamięta z nas o robieniu zdjęć. Tak dobrego karpia dawno nie jadłem. Furorę zrobił kompot z suszu. Dla niewtajemniczonych, jeśli dodacie suszoną gruszkę, to kompot będzie pachnął wędzoną rybą. Wielu z nas mogło się przekonać choć raz, jak to jest pić wędzoną rybę w płynie;). Ten kompot to moja sprawka, ja się uparłem, choć miła pani kierownik odradzała. Końskim targiem doszliśmy do tego, że będzie alternatywna popitka. Gdy dziury w pasku od spodni zaczęły się kończyć, nadeszła przerwa. Rozmowy, radosny gwar, biegające dzieci, tak to sobie wyobrażałem i tak było. Po przerwie czas na słodkości i ciepłą kawę oraz herbatę. Włączyliśmy pokaz zdjęć na projektorze, by zilustrować mijający rok naszych wspólnych spotkań. Pokazaliśmy mnóstwo zdjęć, a swym głosem, próbowałem zakwalifikować obraz do wydarzeń, w których dzieci, a także rodzice i opiekunowie brali udział.

Dzieci i młodzież brały udział w warsztatach kulinarnych "Z żuru chłop jak z muru", które zakończyły się kilkudniowym pobytem w Beskidach i wycieczką do kopalni soli w Wieliczce. Kilkanaście osób wypełniło ankietę zgłoszeniową do projektu „Fortum dla Śląskich dzieci” oraz „Z hałdy do Skandynawii” organizowanych przez firmę Fortum i Fundację ULICA z Katowic. Kilka osób dostało się i brało udział w warsztatach fotograficznych, dziennikarskich, plastycznych i muzycznych. Najbardziej wytrwali i sumienni na koniec mogli pojechać na wycieczkę do Brukseli. Bartek mógł spełnić swoje marzenie i sprawdzić swoje możliwości w wyprawie rowerowej do Skandynawii, która trwała dwa tygodnie,  a której celem było zdobycie Nord Cap w Norwegii. Udało mu się, mimo swojego młodego wieku, niewielkiej postury i 38 kg wagi.
Drużyna piłkarska juniorów, stworzona z podopiecznych GPU UNO, mogła trzy razy brać udział w turniejach piłkarskich. Dwa razy w symulacji Euro 2012, raz jako Ukraina, a raz jako Portugalia. Pierwszy turniej był organizowany przez Stowarzyszenie Dom Aniołów Stróżów, a drugi przez Fundację ULICA i radnego sejmiku wojewódzkiego, pana Janusza Buzka. Trzeci turniej odbył się w Zabrzu.
Grupa dziewięcioro dziewczynek, podopiecznych Natalii i Kasi spędziła wakacje letnie w Beskidach. Cześć chłopców swój letni wypoczynek również spędzili aktywnie w Beskidach, pomagając postawić miasteczko ewangelizacyjne na czas Tygodnia Ewangelizacyjnego w Dzięgielowie, gdzie później jako wolontariusze pomagali jako obsługa techniczna imprezy. Druga część chłopców pojechała na Mazury, by odpocząć pod namiotami nad jeziorem Krzywe. W czasie wakacji letnich, GPU UNO zorganizowała szkolenie  „Wolontariusze dla Bobrka”, a później przeprowadziła Festiwal Zabawy na Bobrku dla ponad 120 dzieci. Pedagodzy ulicy brali także udział w Święcie Mieszkańców Bobrka, gdzie prowadzili animacje dla dzieci i młodzieży. Od września, przez 30 dni swoje praktyki pedagogiczne odbywała na Bobrku Dorina, studentka z Jeny. W dzień Mikołaja, GPU UNO przebrała się za Mikołaja, Diabełka i Śnieżynkę ku radości najmłodszych mieszkańców dzielnicy Bobrek. Ponad 100 wyznawców Św. Mikołaja otrzymało od niego słodki podarek. 14 grudnia, odbyło się także spotkanie w katowickim oddziale TNT. Czterdzieścioro dzieci otrzymało wymarzony Świąteczny prezent. Wcześniej pisano list do Dzieciątka (lub jak kto woli Mikołaja), a Ono przez ręce pracowników firmy TNT mogło ich życzenia spełnić. W ciągu roku odbyło się również kilkadziesiąt wycieczek jednodniowych, wyjść do kina, teatru czy muzeum. Był to intensywny czas dla dzieci i dla GPU UNO. Uczestnicy Wigilii dowiedzieli się również o licznych partnerach i dotacjach, dzięki którym wszystkie te wydarzenia mogły być zrealizowane. Byli to: Gmina Bytom, Fundacja Wspólna Droga-United Way Polska, Światowa Federacja Luterańska, Program Operacyjny Fundusz Inicjatyw Obywatelskich, Parafia Ewangelicko-Augsburska w Miechowicach.
Po godzinie 19.00 uczestnicy w radosnej atmosferze udali się do swoich domów i rodzin.

To był dobry i ciekawy rok chyba dla nas wszystkich. W imieniu Grupy Pedagogów Ulicy UNO dziękuję wolontariuszom, sponsorom, partnerom i osobom, które udzieliły wsparcia rzeczowego, finansowego, merytorycznego oraz emocjonalnego. Dziękuję dzieciakom, dziewczynom i chłopcom, że chcieli z nami ten rok spędzić. Dzięki Wam. Dziękujemy i życzymy Szczęśliwego Nowego Roku!

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Tak Niewiele Trzeba, czyli wizyta w TNT



Wszystko zaczęło się od telefonu z Fundacji Wspólna Droga i pytania, czy zechcielibyśmy z naszymi podopiecznymi dołączyć do Akcji „List do Świętego Mikołaja”. Partner Fundacji, firma kurierska TNT co roku przygotowuje prezenty dla dzieci, które wcześniej napisały listy z życzeniami. Bez namysłu, odpowiedzieliśmy, że tak. Na pytanie, czy mamy 40 dzieci, również odpowiedzieliśmy twierdząco, choć bezpośrednio pracujemy z mniejszą ilością dzieci, jednak naszym marzeniem było, by w tym roku obdarować również rodzeństwo naszych podopiecznych. Zatem zanim sami zaczęliśmy organizować podobną akcję (w ubiegłym roku przebiegała ona pod nazwą „List do Dzieciątka”), ktoś pomyślał o nas wcześniej, co było dla nas sporym zaskoczeniem więc przyjęliśmy to z wielką radością i wdzięcznością.

Listy zostały napisane błyskawicznie, wysłane kurierem (TNT się rozumie) do Mikołaja, a nam pozostało już tylko czekać na dalszy rozwój akcji. Kilka telefonów i spotkanie choinkowe zostało zaplanowane na 14 grudnia w siedzibie firmy, w Katowicach.

Na miejscu zbiórki stawiła się gromadka ponad 30 dzieci oraz kilka mam i babć. Nie wszyscy mogli z nami pojechać, ale otrzymali obietnicę, że prezenty do nich na pewno trafią. Wsiedliśmy do wynajętego autobusu, którego kierowca nie miał bladego pojęcia jak dojechać do Katowic na Konduktorską 39. Dobrze, że był z nami Robert-Mac Gyver ze swoim telefonicznym GPSem, bo cała nasza babska trójka ma jakoś słabo rozwinięty zmysł przestrzenny, o czym może kiedyś jakiś osobny wpis się pojawi…


Daliśmy radę i nawet przed czasem zaparkowaliśmy pod siedzibą TNT. Podekscytowani przekroczyliśmy progi wielkiego budynku firmy i oddaliśmy się w ręce osób, które przygotowały dla naszych podopiecznych sporo niespodzianek, z których i tak najważniejszą była choinka, a raczej to, co się pod nią znajdowało. 


Pracownicy firmy TNT (skrót od Thomas Nationwide Transport) zaprosili dzieci do konkursu balonowego, polegającego na odpowiadaniu  na pytania ukryte w nadmuchanych balonach. Było zatem sporo huku, ale i radości z prawidłowych odpowiedzi i nagród-firmowych gadżetów.
 Potem była pora na małą rywalizację. Podzieleni na dwie drużyny, ciężko pracowaliśmy nad skonstruowaniem choinki z kartonowych pudeł. Niestety nie pamiętam, która grupa wygrała, może dlatego, że obie poradziły sobie z tym zadaniem rewelacyjnie. Szczerze przyznam, że trudno mi było skupić uwagę na szczegółach w tak ogromnej hali. Oczy miałam dokoła głowy, by wyhaczyć, kiedy ktoś próbował zniknąć za drzwiami, by się przewietrzyć lub posiedzieć na wózku widłowym.


Firma zadbała również o poczęstunek, by każdy miał siły podołać kolejnemu zadaniu: zaprezentowaniu Świętemu Mikołajowi swoich zdolności: sportowych, muzycznych, teatralnych czy intelektualnych. Mikołaj i jego pomocnicy okazali się być niezwykle wymagający i chcieli lepiej poznać obdarowanych. Wszyscy zdali test na medal, niektórzy nawet usiedli Mikołajowi na kolanach (rzecz jasna chodziło o pewien zakład, ale o tym ciii…) i każdy wrócił do domu z prezentem.

Tak niewiele trzeba, żeby sprawić drugiemu człowiekowi odrobinę radości. Jako Grupa Pedagogów Ulicy „UNO” jesteśmy wdzięczni za wsparcie, jakie otrzymaliśmy od pracowników firmy TNT w postaci prezentów dla dzieci, ale również za zorganizowanie całego spotkania. Mikołajowi, Panu Zbigniewowi oraz całemu jego zespołowi życzymy spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, a w pracy wiele satysfakcji i zadowolonych klientów.

O czym to? / (przed)świątecznie




Wiem, wiem… ten wpis powinien pojawić się tu już dawno temu, ale ostatnio mam takie dziwne wrażenie, że czasu coraz mniej, a rzeczy do zrobienia wciąż przybywa. Też tak macie?
Na szczęście pociąg relacji Skoczów-Katowice, którym podróżuję, by dotrzeć na Bobrek (dodajcie potem jeszcze 2 autobusy) daje mi całe 1,5 h na spisanie myśli. No, nie całe, bo najpierw trzeba wystać swoje po bilet, choć z tym raczej nie ma problemów kiedy wybiera się pociągi o magicznych porach, gdy słońce jeszcze śpi lub właśnie zasypia. Piszę jadąc tym wieczornym, bo nocą lepiej mi się myśli, a w tym o mojej „ulubionej” godzinie 5.47 przytomna jestem jedynie na tyle, by nie dać się okraść (mam nadzieję). Zasiadłam więc wygodnie – zawsze wybieram te fotele ze stolikiem, bo tam są 4 miejsca i można się wygodnie rozsiąść – i odpaliłam kompa…
Ale o czym to chciałam… No tak… Mamy już grudzień i coraz bliżej do Świąt, cofnijmy się jednak w czasie do listopada, kiedy to w kuchni rządziły dziewczyny. Pamiętacie jeszcze o naszym projekcie kulinarnym? Po pierwszej grupie Roberta, przyszedł czas, aby i panie dały popis swych umiejętności i fantazji kulinarnych. Zaczęłyśmy świątecznie (choć do Świąt była jeszcze kupa czasu), bo od tortów. Nie jednego, ale 8! Takie było założenie, skończyło się jednak tylko (aż?) na 4. Tu muszę przyznać, że czułam się zawiedziona, bo pół dnia piekłam w domu biszkopty, by dziewczyny mogły ozdobić swoje ciasta, a one po prostu nie przyszły… Nie wszystkie – była trójka, która zawodowo udekorowała swoje małe torciki, a jeden duży zrobiłyśmy wspólnie od podstaw. Warsztaty wyszły fajnie, choć w tym dniu dużo się działo, także tych niefajnych rzeczy… Ale torciki smakowały w domach dziewczynek, pozostał więc po nich dobry smak.
Kolejny warsztat poprowadziła Natalia – nie planowałyśmy tego, ale wyszło tak, że każda z osobna  miała po jednym, a trzeci robiłyśmy wspólnie z Monią i Robertem. U Natalii również było świątecznie – taki niedzielny obiad. Kotlety, ziemniaczki i sałatka, którą do tej pory wspomina się na Bobrku. Dziewczyny mogły też zobaczyć jak Nati mieszka, bo zajęcia przeniosły się do jej prywatnej kuchni. I tym razem nie było całej grupy – byłyśmy zaskoczone, bo wcześniej warsztaty kulinarne budziły u nich duży entuzjazm.
Trzeci i ostatni stacjonarny warsztat poprowadzili Cieślarowie i był on pełen rozmaitości – iście świąteczny. Tym razem grupa była większa, nas też drugie tyle (ja, Nati + Monia i Robert) a kuchnia wciąż tak samo mała, ale daliśmy radę. Zaczęliśmy od sałatki – taki misz masz =) jednocześnie przygotowując nadzienie do pysznych tart brokułowo-kurczakowych. Kiedy te ostatnie wylądowały w piecu, przyszła pora na sushi. Ta japońska przystawka jednym przypadła do gustu, innym nie, ale jak wspomniał Robert – obojętnym nie można pozostać. Potem już w babskim gronie, zajęłyśmy się chlebem. Tak zdrowego chleba pewnie jeszcze nie jedliście. Ziarna słonecznika, pestki dyni, otręby, prawdziwy zakwas i kilka tych najzdrowszych rodzajów mąki. Oj, wtedy się najedliśmy… Choć chleb był gotowy dopiero następnego dnia.
Ostatni warsztat  przeznaczony był na poznawanie nowych smaków. Pojechałyśmy więc do restauracji i zamówiłyśmy przyprawione orientalnie dania (z frytkami, ale cóż…) Okazało się jednak, że największą atrakcją dla dziewczyn nie była nowa kuchnia, lecz panowie kelnerzy=)
I tak skończył się listopad, a wraz z nim i nasze gotowanie, do którego powrócimy w przyszłym roku. Minęło też 48 minut mej jazdy pociągiem, minęłam Pszczynę i przede mną kolejnych 6 stacji do celu. W tym czasie wiele osób wsiadło i wielu opuściło pociąg relacji Katowice - Wisła Głębce. A dokąd Ty jedziesz?

poniedziałek, 10 grudnia 2012

(nie)spodziewana wizyta




Przyjechali samochodem. Nawet nie czerwonym. Nie było reniferów, sań czy nawet sanek. A jednak zaskoczyli wszystkich. Niektórzy trochę onieśmieleni, może troszkę przestraszeni, inni witali ich z uśmiechem, byli też tacy, którzy nieco wyśmiewali. Ale nikt nie przeszedł obojętnie. O kim mowa?
Dziś, szóstego grudnia  na bytomskim Bobrku pojawili się niezapowiedziani, aczkolwiek wcale nie nieproszeni goście. Grupa Pedagogów Ulicy „UNO” wcieliła się w postacie Świętego Mikołaja, Śnieżynki oraz Diabła i chodząc po placach tejże dzielnicy obdarowywała dzieci słodkościami. Jakaż to była radość, kiedy można było swe dłonie zanurzyć w wielkim, wypchanym po brzegi worku Świętego i wyjąć garść słodyczy. Do tego jeszcze czekolada od Diabełka lub Śnieżynki – oj, niektórym trudno było podjąć decyzję do kogo pójść po prezent, bo przecież nigdy nie wiadomo co też diabeł może nam podarować =) Ale dzieci były odważne i sięgały po dobroci równie często od Śnieżynki jak i od Diabełka. W ten sposób, w ten zimowy zimny dzień ponad 100 dzieci mogło ucieszyć się z niespodziewanego, czasem dodatkowego a czasem po prostu jedynego prezentu mikołajkowego, zaś wręczający podarki  grzali się ciepłem uśmiechów pojawiających się na buziach obdarowywanych dzieci.
Akcja mikołajkowa to jednak nie jednorazowa  aktywność GPU „UNO”. Troje pedagogów ulicy stale działa na Bobrku pracując z dziećmi i realizując różne projekty. Obecnie trwają warsztaty kulinarne będące częścią dużego projektu „Przez żołądek  do zdrowia”, który zakończy dopiero przyszłoroczne Śniadanie Wielkanocne. W tym roku przed sobą mają jeszcze kolację wigilijną dla swych podopiecznych oraz ich rodzin, można się więc spodziewać ok. 60 gości. Ale wyzwania są po to, aby je podejmować a Ty Czytelniku pamiętaj, że w myśl znanego hasła, też możesz zostać Świętym Mikołajem. 




Śnieżynka

wtorek, 20 listopada 2012

Prawo do...



Wczoraj pisałam o Dniu Przeciwdziałania Przemocy Wobec Dzieci. Dzisiaj kolejny ważny dzień.

20 listopada 1989, czyli w dniu, kiedy jako nieświadoma niczego dziewięciolatka, maszerowałam sobie do szkoły, Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych przyjmowało Konwencję  O Prawach Dziecka.

Tekst Konwencji można znaleźć tutaj.

Przypominam sobie, że kiedy jeszcze na studiach analizowaliśmy treść Konwencji, oraz innych dokumentów traktujących o prawach dziecka, z wielkim zapałem dyskutowaliśmy nad każdym punktem, dziwiąc się, że tak wiele dzieci na świecie jest pozbawionych tych praw. Choć od ustalenia tego dokumentu minęło już ponad 20 lat, nadal podstawowe prawa dzieci nie są przestrzegane. Na świecie, ale i w Polsce.

Przed momentem przeczytałam informację, że w Dzięgielowie, dziewczyny właśnie przygotowują podziękowania dla osób, które zasilają konto Funduszu "Daj Dzieciom Nadzieję".
Dzięki finansowemu wsparciu z tego funduszu, również kilkanaścioro naszych podopiecznych mogło w tym roku wyjechać na wakacje. Można powiedzieć, że to konkretna odpowiedź na artykuł 31 Konwencji O Prawach Dziecka, choć wierzę, że darczyńcami kierowały często inne motywy. Dziękujemy za okazaną pomoc!


poniedziałek, 19 listopada 2012

Zła tradycja

Dzisiaj świat obchodzi Międzynarodowy Dzień Zapobiegania Przemocy Wobec Dzieci.

Fundacja Dzieci Niczyje przygotowała na ten dzień kampanię społeczną. Zajrzyjcie, zwróćcie uwagę na drzewo genealogiczne.

Zdaję sobie sprawę, że ile ludzi, tyle zdań na temat karania, klapsów, wyciągania za ucho, popychania, potrząsania, krzyczenia. Kiedy jednak słuchamy historii o dzieciach skatowanych, uduszonych przez własnych rodziców, rzucanych o ścianę, zamykanych w szopkach, przywiązywanych do kaloryfera, zastraszanych, to w większości, budzi się w nas wściekłość, niezrozumienie, smutek, żal, chęć dokonania sprawiedliwości.

Kiedyś, w jednym kościele, usłyszałam z ambony zdanie: "z perspektywy czasu jestem wdzięczny mojemu ojcu, że mnie bił, nauczyłem się przez to dyscypliny". Zamurowało mnie wtedy. Nie wierzyłam własnym uszom. Rozumiem, że rodzice, w bezradności, korzystają z różnych metod i narzędzi władzy. Sama jestem matką i wiem, jak czasem trudno porozumieć się z własnym dzieckiem.
 Dla mnie niezrozumiałe były słowa owego księdza na temat wdzięczności za doznaną krzywdę. Usprawiedliwienie rodzica w stylu: kochał więc bił...

Gdzie leży granica przemocy? Czy to jest w ogóle odpowiednio zadane pytania?  Co by było, gdyby w naszym słowniku dnia codziennego nie istniało takie słowo, jak: PRZEMOC. Czy w ogóle potrafimy sobie wyobrazić nasze życie bez przemocy, tej fizycznej, ale również i psychicznej, strukturalnej, symbolicznej.
Jakie zmiany musiałyby zajść w nas, by nasze reakcje słowne, postawy, działania były wolne od przemocy.

Co w zamian? Tam, gdzie nie ma przemocy, tam jest miejsce na...? No właśnie na co?

Tak, popieram tego typu kampanie społeczne.
Nie zgadzam się na przemoc wobec dzieci.
Kocham, nie biję.








sobota, 17 listopada 2012

SYCYLIA

Zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego poświęconego wydobyciu czarnego diamentu w Bytomiu. Niesamowity. Nie wiem z którego jest roku, ale mam wrażenie, że nic się nie zmieniło... cóż.

SYCYLIA

piątek, 9 listopada 2012

"Granice streetworkingu"

Późnym, wtorkowym popołudniem wyruszyliśmy na podbój dróg województw: śląskiego, świętokrzyskiego i lubelskiego. Co to była za droga...Naszą zieloną strzałą, obciążoną wystawą zdjęć, pędziliśmy z zawrotną prędkością (50-70 km/h) do Lublina, by w środę rano pojawić się na KUL-u (Katolicki Uniwersytet Lubelski).
Zostaliśmy zaproszeni przez Instytut Nauk o Rodzinie i Pracy Socjalnej na konferencję pt. „
Granice streetworkingu”. Mieliśmy podzielić się naszymi doświadczeniami z pracy środowiskowej wśród dzieci i młodzieży. Fajnie. Zgodziliśmy się, tylko nie byliśmy świadomi, że na wschód jeszcze nie wybudowano żadnej autostrady. Uzgodniliśmy, że zabierzemy ze sobą wystawę „Opowiem Ci o moim Bobrku”. A co! Niech żyje, niech pokazuje rzeczywistość taką, jak widzą ją młodzi ludzie.

Miło było po latach znów zawitać do Lublina. Mam sentyment do tego miasta, w końcu to moje rodzinne strony. Lubię charakterystyczny akcent mieszkańców tej ziemi, pierogi z kaszą, twarogiem i miętą oraz starówkę, której niestety, tym razem nie mieiliśmy okazji zwiedzić.
Konferencja rozpoczęła się o nieludzko wczesnej porze. Mieliśmy tam być o 8.30. Wysiadły nam migacze w samochodzie więc jechaliśmy sobie wesoło przez miasto, nikogo nie informując, gdzie tym razem zamierzamy skręcić. Na KUL jednak dotarliśmy i lekko zestresowani wizją powrotu do domu, jak te muły, wynieśliśmy nasz dobytek z auta i dziękując Bogu za wynalezienie windy, pojechaliśmy na 10 piętro Instytutu Jana Pawła II.
Aaaa. Zapomniałam dodać, że jeszcze dzień wcześniej okazało się, że będziemy mieli nie jedno, a dwa wystąpienia, bowiem prezes Ogólnopolskiej Sieci Organizacji Streetworkerskich OSOS nie dojedzie i poprosił nas o zastępstwo. Tak więc Robert robił za Andrzeja, ja robiłam trochę za (Pana) Roberta i siebie i było chyba OK. 

W skrócie mowa  była o historii streetworkingu w Polsce i na świecie, zaletach i wadach pracy jako streetworker w strukturach ośrodków pomocy społecznej oraz w strukturach organizacji pozarządowych. Robert opowiadał o idei sieci OSOS oraz schemacie pracy (na własnym przykładzie, bo wiadomo: każdy wypracowuje najskuteczniejsze dla siebie narzędzie biorąc pod uwagę grupę docelową). Z zainteresowaniem słuchaliśmy o bezdomnych na wybrzeżach Hiszpanii i eksperymencie polskiego naukowca, który sam stał się na chwilę bezdomnym, by lepiej poznać specyfikę tej grupy. Mówiono również o Korczaku oraz idei streetworkingu on-line. Popołudniową sesję oddano praktykom: osobom, które na co dzień pracują z bezdomnymi, dziećmi, młodzieżą, osobami uzależnionymi.

Dużo ludzi, dużo pytań i rozmów w przerwie, mało czasu na dyskusję (jak to bywa na konferencjach), różne zdania na dany temat, mili gospodarze i bardzo dobra organizacja konferencji.Ucieszyło nas zainteresowanie środowiska akademickiego oraz pozostałych uczestników konferencji naszymi działaniami. Dobrze, jeśli czasem możemy być dla innych inspiracją. Raz jeszcze pozdrawiamy Lublin!

PS. Do domu dotarliśmy po 7 godzinach jazdy...Grrrr.....


Warsztaty kulinarne



            Od października ruszyły nasze warsztaty kulinarne. Jest to druga odsłona podobnych działań, które realizowaliśmy w zeszłym roku szkolnym. W październiku grupa chłopców miała trzy warsztaty kulinarne. Na pierwszych warsztatach próbowaliśmy zrobić chleb. Wyszedł produkt przepyszny, wieloziarnisty i na zakwasie. Palce lizać! Do tego dobra swojska kiełbasa i szynka. Fantazja. Kolejnym razem zdecydowaliśmy się na ciasto. Wybór padł na słynne w pewnych kręgach „Ciacho bananowe”. Ciasto składnikowo  proste, a w smaku „boskie”. Polewa czekoladowa, która spływa z kawałka ciasta prosto do ust, smakosza kulinarnych przygód, wprost uskrzydla. Po raz kolejny chłopaki dali tym razem czekoladowo-bananowego czadu. Jedno ciasto zjedli sami, a drugie pojechało na spotkanie naszej grupy z resztą pracowników w naszej organizacji. Bobrek rządzi w smakach! W międzyczasie byliśmy w dwóch restauracjach: góralskiej i tureckiej. Pokosztować, popróbować, by na ostatnim warsztacie zdecydować się na zrobienie Sushi, a dokładnie Sushi Maki z łososiem, ogórkiem, avocado i chrzanem wasabi a także z sosem sojowym. Każdy z uczestników stworzył swój wałek ryżowych rozmaitości. Do tego oczywiście ostry jak fiks chrzan i to on, zielony japoński chrzan Wasabi, rządził i królował tego popołudnia. Czym więcej Sushi, tym ostrzejszy podawaliśmy sos. Jedno jest pewne, po warsztatach każdy z nas miał przeczyszczony nos i załzawione oczy, lecz miłość do Sushi została w nas. Spodobało nam się gotowanie, więc będziemy sobie od czasu do czasu wpadać na Miechowickie rewiry i eksperymentować, bawiąc się i śmiejąc przy tym do łez. W listopadowej kuchni rządzą teraz dziewczyny.

piątek, 5 października 2012

Talking, laughing, playing, being creative

-->

 Talking, laughing, playing, being creative – that's how we passed most of the time together in Bobrek – and with trying to understand each other. For example one tuesday Kasia and I invited the girls to Miechowice, parafia, where we painted together window color (which I like very much!) and cutted out some autumn pictures. Yes, it is autumn, but still we can enjoy the warm sun und play outside, as well. I was sorry to stay another three days in an office...but I had the honour to be guest and volunteer at the weekend.

 What a big spectacle was the fest in Bobrek! 
I enjoyed a lot to look in the happy faces after having produced a biiiig bubble, or after I have painted for them another Hello Kitty or Spiderman...and the two clowns were great, weren't they? Also the fire spectacle in the evening. For me it was interesting to see also some parents and to see Bobrek very lively!
After the fest I didn't work in Bytom for a while. Nevertheless, when I came back two weeks later, I was glad some children were happy to see me- at least I thought so. :D I am sometimes wondering how the children and youths can spend time so gladly with us. They live in the present and that's what makes life so intensive!
We could spend another three days together ....talking, laughing, playing, being creative...going swimming with eight boys:D...get to know a very nice dog- big as a cow! - and have a great dinner together and playing billard...Thanks to all of you that I could have such a great stage in Bobrek!! I hope to see you again, maybe in one or two years. I am wondering how you will look like, what will be your hobbies...and if I still remember Polish then! ;D

Przez żołądek do zdrowia

Dzisiaj oficjalnie rusza nasz nowy projekt warsztatów kulinarnych dla dzieci i młodzieży. Jest bardzo podobny do poprzednich warsztatów "Z żuru chłop jak z muru", ponieważ doszliśmy do wniosku, że chcemy co roku część naszych zajęć spędzać w kuchni.
"Przez żołądek do zdrowia" to cykl warsztatów podzielonych na dwie części. Granicę wyznacza tutaj zakończenie Starego Roku.
Pierwsza część, od października do grudnia, obejmuje zajęcia z trzema grupami naszych podopiecznych.    W każdym miesiącu warsztaty ma inna grupa. W październiku zaczynają Panowie z I grupy Roberta.          W listopadzie w kuchni rządzą Panie, a w grudniu do garnków stanie II grupa męska.

Warsztaty jesienno-zimowe zakończy uroczysta Wigilia dla wszystkich uczestników oraz ich bliskich, spodziewamy się zatem około 70 osób. To będzie wyzwanie!

Formuła w Nowy Roku pozostaje taka sama, jedynie święta ulegają zmianie, zasiądziemy wspólnie do Śniadania Wielkanocnego. Równie tłumnego, mam nadzieję...
Czy podołamy? Co ugotujemy? Jak zapamiętamy te chwile? To się dopiero okaże. Pierwsze warsztaty ruszają w przyszłym tygodniu. Zatytułowaliśmy je "Przez żołądek do zdrowia", bo jesteśmy zdania, że to, co jemy ma wpływ na nasze samopoczucie. Chcemy zaszczepiać w młodych ludziach dobre nawyki żywieniowe, choć nie należy to do najprostszych zadań. Zaryzykujemy!

Realizacja tego projektu jest możliwa dzięki wsparciu finansowemu naszego partnera, którym jest Fundacja Wspólna Droga-United Way Polska.

środa, 3 października 2012

Pniemy się...

Pniemy się w górę!
I nie chodzi tutaj o żadne rankingi, tabelki, cyferki... Pniemy się w górę dosłownie. Nie wiem czy to zasługa musicalu o Tarzanie czy zadziałało jeszcze coś innego, ale postanowiłyśmy wybrać się na ściankę wspinaczkową. Z początku byłam pełna entuzjazmu, zawsze fascynowała mnie wspinaczka (choć bardziej ta na skałkach w naturze), potem jak kubeł zimnej wody zadziałały wszelkie wymagane deklaracje alarmujące jak bardzo niebezpieczny jest to sport. Ale co tam, uznałyśmy, że damy radę! W końcu każda wyprawa na Bobrek też wiąże się z jakimś tam ryzykiem, braniem na siebie odpowiedzialności itp... Udało nam się przekonać rodziców, dziewczynek przekonywać nie trzeba było. A więc w sobotę, nie przejmując się szkołą, wyruszyłyśmy na Szombierki do Centrum Sportu „Skarpa”. Pełne energii i trochę strachu przed nieznanym (albo znanym, ale wysokim =)) stanęłyśmy u progu ściany. Ściany mierzącej 14,5 metra. Czuć było, że dziewczynki są zdenerwowane, my bałyśmy się podwójnie, bo to my, po krótkim szkoleniu, asekurowałyśmy nasze podopieczne. No i okazało się, że dziewczyny miały 2h świetnej zabawy - a my ciężkiej pracy =). Jak małe Tarzanki wdrapywały się w górę jedna po drugiej. I to na samą górę! Nie ukrywamy, sporą motywacją była dla nich oferta Natalii =). Justynka pobijała rekord za rekordem, wchodząc na wszystkie ściany i to w coraz krótszym czasie. Ale i tak jesteśmy dumne z każdej dziewczynki, bo każda z nich przełamała swoje bariery i swój strach. Przy okazji, bardzo dziękujemy Agnieszce i Jackowi, którzy pomagali nam asekurować – wielkie dzięki! A do „Skarpy” pewnie jeszcze wrócimy.

Kacha

wtorek, 2 października 2012

Siostra Marta

Kto był kiedyś na terenie Parafii ewangelickiej w Miechowicach, ten zapewne zajrzał do domku Matki Ewy, po którym oprowadziła go siostra Marta Grudke. Wspominam o tym, ponieważ w minioną niedzielę, miało miejsce w Miechowicach wyjątkowe wydarzenie. W zabytkowej "Ciszy Syjonu" uhonorowano siostrę Martę  "Nagrodą Ostoi Pokoju" im. Matki Ewy. Nagroda została ustanowiona wspólnie przez miasto Bytom, samorządy województwa śląskiego, opolskiego i dolnośląskiego oraz diecezję katowicką kościoła ewangelicko-augsburskiego w RP. Piękna, zasłużona nagroda dla kogoś wyjątkowego. Siostra Marta służy w Miechowicach już 60 lat i nadal, z pasją dba o domek Matki Ewy. I choć siostra nie zna wszystkich mieszkańców Miechowic, to z pewnością wszyscy znają siostrę Martę. Ciągle ma coś do zrobienia, a to krząta się po domku, a to plewi w ogródku, albo wyprowadza Dinga na spacer. Czasem mam problem, żeby ją zastać, bo właśnie gdzieś wyjechała, albo oprowadza gości po domku, z zaangażowaniem opowiadając im ciekawe historie związane z osobą i dziełem Matki Ewy.

poniedziałek, 1 października 2012

"Jesteś bogiem"

W minioną środę udałem się wraz z chłopakami na film "Jesteś bogiem". Pierwszy raz miałem problem dostać bilety na seans, ale się udało znaleźć 10  biletów w jednym rzędzie na godz. 17.00. Przedział wiekowy 14-17 lat. Oglądaliśmy jak zahipnotyzowani, nie mylić z upaleni;). Historia i dramat głównego bohatera wzruszająco i ciekawie opowiedziana. Chłopakom film się bardzo podobał. Wyszliśmy naładowani emocjami. Jestem ciekaw co z tego wyjdzie. Ja pamiętam tylko moją wizytę w Mega Clubie w Katowicach na koncercie zespołu Kaliber 44. Po filmie poszliśmy coś wrzucić na ząb i autobusem nr 183 wróciliśmy do swojej dzielnicy. Na drugi dzień jedna z osób żałowała, że poszliśmy na ten film do kina, przecież był na YouTube...no cóż. Takie czasy. W głowie został muzyczny kawałek.

wtorek, 25 września 2012

GPU UNO na Święcie Mieszkańców Bobrka

Od rana dużo zamieszania i krzątaniny przy Placu Drzymały na Bobrku. Dziś rozpoczyna się Święto Mieszkańców Bobrka! Teren podzielony jest na dwie strefy: oficjalna i nieoficjalna lub jak ktoś woli z płotem i bez płotu albo z ochroną i bez. Nieważne. Plac jest jeden i święto także. Nasze miejsce jest bez płotu, pomiędzy piaskownicą, huśtawką a boiskiem do koszykówki. Jest nas spora grupa, bo dotarli do nas wolontariusze z letnich akcji i dwoje klaunów: Serduszka i Kruszynka.

czwartek, 20 września 2012

Zapraszam wszystkich chętnych

Święto Mieszkańców Bobrka

Już po raz czwarty mieszkańcy Bobrka spotkają się na wspólnym świętowaniu. Niedzielną imprezę rozpocznie przemarsz orkiestry górniczej, a następnie podobnie jak w ubiegłym roku, nie zabraknie gier i zabaw dla najmłodszych, występów artystycznych, konkursów itp.

Podczas imprezy uczestnicy będą mieli okazje zapoznać się z organizacjami działającymi na rzecz dzielnicy. Oferty będą dostępne na specjalnie przygotowanych stoiskach, a wśród wystawców znajdą się: Szkoła Podstawowa nr 16, uczestnicy Koła Zainteresowań, Powiatowy Urząd Pracy i Becek.
ZdjęcieW tegoroczne obchody święta włącza się również grupa Pedagogów Ulicy UNO działająca w Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego. Na mieszkańców Bobrka czekają występy przedszkolaków, uczniów SP 16 i Zespołu Szkół Administracyjno – Socjalnych, a także koncert lokalnej kapeli rockowej i pokaz Teatru Ognia.
Tego dnia tradycyjnie już zostaną nagrodzeni zwycięzcy zmagań sportowych, jakie w tym roku odbyły się w Bobrku w ramach Ligi Podwórkowej . Impreza rozpocznie się o 15.00 przy pl. Drzymały, na placu zabaw między ulicami Pasteura i Piecucha.
Święto Mieszkańców Bobrka organizowane jest w ramach Programu Aktywności Lokalnej dla Rozbarku współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

Informacja z www.bytom.pl/pl/10/1348124466/4

piątek, 14 września 2012

Idziemy na "Tarzana"!



I am looking forward to a trip to Zabrze today, we are going to see the musical “Tarzan”. 
Robert meets his group, five boys who we already met at the soccer match this morning. But everyone seems to be lively enough to pass the evening in a dark theatre! We have to go by tramway and to walk a little bit, but there is always a theme to talk about, even if don’t understand very much. Sometimes I wonder if it is also because of the specific language of the boys…We buy some snacks and drinks in a little shop because we still have much time. 

 When we arrive at the “Dom muzyki i tańca”, I have to smile: Everyone looks elegant - we are here like everyday (hoods on the heads, mobile phones, bottles and gums included). Well, we get attention, but we are not thrown out. ;)
Nobody of us ever went to a musical, but we know – and Robert and I remind -  that we shouldn’t talk (at least not to loud…) and to sit calmly on our chairs. Even if they aren’t very comfortable… I guess it’s for not falling asleep. But the theatre doesn’t have to be afraid of that, because for all of us the musical is so impressing and full of action so we don’t get bored for a second! I am amused that the boys think it’s “cool”, even if we aren’t listening to hip-hop music. ;) After the end we try to get a tramway but it takes a little time to get home. Anyway, we are in a good mood. My result? This group isn’t the everyday’s visitor in a musical, but will always be a fan!

Moje piersze dni na Bobrku



Why is this an english text? I can explain it to you: I am Dorina from Germany and I haven't been learning Polish for a long time so I hope you understand me if I tell you something in English, of my time as a volunteer in Bytom with the streetworkers. I only stay here for about 19 days, but still I have many new and interesting experiences every day.

I am two days in Bytom, time to start my work in Bobrek. I have no idea what will happen… 
Crossing Bobrek’s first houses I get an idea of the condition of this quarter. And it’s not getting better in the streets I walk through with Natalia and Robert. We stop our tour in between three houses where lots of little children are playing. They know the streetworker, and I hope, that they will accept and like me. I am happy to be able to persuade some children to play with us with a big cloth and to play with them games I know from Germany, as well. Also painting with them isn’t a problem at all! (Here I get to know what “Polonia Bytom” is…quite important.) But what about painting on them? Will I understand what they want me to paint? There are some older ones (and a dictionary) that translate and help me a little bit, so I get to know what is a “księżniczka” and a “czaszka” - not to be confused with each other! - and I have to paint it, well, feels like a thousand times. But no problem, the time passes by fast, and I have a bank to sit on… From the distance many boys now look dirty(er). And later the colorful tunnel as well, as the children may crawl through it!

There are some youth trying to speak English and Polish with me. I am sorry, I don’t understand and speak very well, but still I am glad that they are interested in me. I try to ask them questions, as well. It’s the first time I have to talk to someone without any help in German - so I have to cope with embarrassing breaks if we don’t understand each other. The result of the day is that I could at least give the children my attention, even If I couldn’t explain everything, and I think they enjoyed it. While we are spending time together most of the time it doesn’t matter where we are from and which language we speak.


środa, 12 września 2012

Muzeum Chleba

W taki zimny i deszczowy dzień jak ten dzisiejszy warto wybrać się do... muzeum=) Tak, tak, do muzeum. Ale nie takiego zwyczajnego, gdzie pełno obrazów, rzeźb czy innych eksponatów i gdzie godzinami wędruje się od sali do sali (choć i te bywają fascynujące). My odwiedziłyśmy radzionkowskie Muzeum Chleba. I szczerze je polecamy!
Na początku, jak zwykle, nie obyło się bez narzekania. A bo to już ktoś był, a bo to muzeum... i w ogóle. W końcu jednak pojechały wszystkie. Trasę z Bobrka do Radzionkowa pokonałyśmy korzystając z jakże często użytkowanej przez nas komunikacji miejskiej. Po drodze zdążyłyśmy już zmarznąć, więc widok muzeum tym bardziej nas ucieszył.

piątek, 31 sierpnia 2012

KRZYWE Rancho




Jest 9.00 rano, niedzielny poranek. Słońce już wysoko na niebie, a my, czyli ja i czterech chłopców ruszamy w daleką wyprawę. Czeka na nas mazurska ziemia, piękne jezioro Krzywe, zielona polana i wszystkie inne dobra tej krainy. Nasz pierwszy cel, to Łowicz. Po pierwsze, mieszkałem tam prawie 5 lat i mam sentyment do tego miasteczka. Koło 12.30 dojeżdżamy do trójkątnego rynku. Głodni i zmęczeni jemy obiad, zwiedzamy miasto i ruszamy dalej. Zatrzymujemy się w Wyszogrodzie, gdzie podziwiamy szeroką i piękną rzekę Wisłę. Ruszamy dalej drogą nr 50. Atmosfera w zielonym szerszeniu jest przednia. Drogi są puste.

czwartek, 9 sierpnia 2012

Kierunek: południe!

Choć wakacje kojarzą się nam z czasem odpoczynku, letniego leniuchowania i nic nie robienia to właśnie ten okres jest w tym roku na Bobrku spędzany w sposób bardzo aktywny. A wszystko to za sprawą licznych atrakcji.
Tuż po Festiwalu Zabawy, jakże energetycznym, kolorowym a nawet cyrkowym, 29go lipca dziewięcioosobowa grupa dziewczynek (nasza grupa powiększona o dwie młodsze koleżanki) wyruszyła na 6-dniowy wypad w góry do jakże uroczej i pięknie położonej małej miejscowości o nazwie Dzięgielów. W babskim składzie wyruszyłyśmy pociągiem ze stacji Bytom aż do Goleszowa, zaliczając „po drodze” przesiadkę w Katowicach. Na nasze miejsce docelowe dowiózł nas już Robert, który w czasie naszego wypadu służył nam samochodem i swoją pomocą. Monia, Robert: Dzięki za wasze wsparcie!

środa, 1 sierpnia 2012

Festiwal Zabawy na Bobrku



        W dniach 24-27 lipca br. Grupa Pedagogów Ulicy „UNO” działająca w Centrum Misji i Ewangelizacji zorganizowała „Festiwal Zabawy”. Sześciu wolontariuszy i trzech pedagogów ulicy przez cztery dni bawiło się wraz z grupą około 100 dzieciaków na bytomskim Bobrku. Festiwal rozpoczynał się codziennie o godzinie 14.00 i trwał ok. trzy godziny. Miejscem spotkań był pl. Drzymały. O tej porze wjeżdżał na plac zielony czterokołowy wózek, który wypełniony był po brzegi różnymi atrakcjami. Wózek może wjechać na każde podwórko i osoba dorosła czy nawet dziecko, może go bez kłopotu ciągnąć.

wtorek, 31 lipca 2012

Szkolenie „Wolontariusze dla Bobrka”


W dniach od 16 do 23 lipca, w Bytomiu-Miechowicach odbyło się szkolenie o nazwie „Wolontariusze dla Bobrka”. Celem szkolenia było przygotowanie ludzi do pracy środowiskowej z dziećmi i młodzieżą na podwórkach bytomskiego Bobrka.
W szkoleniu wzięło udział 10 osób z województwa śląskiego (Bytom, Katowice, Cieszyn, Goleszów, Skoczów, Tarnowskie Góry).

środa, 25 lipca 2012

Festiwal zabawy

W poniedziałek, parę minut po 14.00 rozpoczął się  festiwal zabaw podwórkowych organizowany przez GPU- UNO. Przez trzy godziny zebrało się ponad 60 dzieciaków i młodzieży. Absolwenci szkolenia "Wolontariusze dla Bobrka" pełni zaangażowania włączyli się w realizację tej inicjatywy. I tak: Tomek i Marta bawili się w różne gry ruchowe. Nasza Kruszynka, klaun, robiła dmuchane zwierzątka, itp.a także,  malowała twarze, ręce i inne koniczyny. Magda szalała z chustą animacyjną i bańkami mydlanymi. Kasia wraz z dziećmi tworzyła z masy solnej rzeźby, a druga Kasia malowała twarze i robiła warsztat z robienia kwiatów. Grupa chłopców ostro grała z Michałem z piłkę. Natalia aktywizowała starszą młodzież grą JENGA.

Z hałdy do Skandynawii

Zakończyła się wyprawa. Bartek i cała ekipa wrócili bezpiecznie do domów. Miałem przyjemność odbierać Bartka, wraz z jego mamą, w siedzibie Fundacji Ulica w nowej hali AWF. Parę minut po 14.30 przyjechali, szczęśliwi, zadowoleni i pewnie mocno zmęczeni. Bartek gratuluję jeszcze raz. Dzięki. Oto parę linków do informacji

Fortum
TVS

piątek, 13 lipca 2012

Pomóż nie żebrać.

Miasto chce uświadomić restauratorom i ich gościom, że dając pieniądze  -  szkodzą dziecku.Ciekawa akcja prowadzona przez PARASOL z Krakowa. Podaję za stroną TVP Kraków.

"Ruszyła akcja „Pomóż nie żebrać!” Chodzi o dzieci - mają od ośmiu do czternastu lat, ale zamiast bawić się i odpoczywać w czasie wakacji, sprzedają w kawiarniach kartki, a tak naprawdę żebrzą. Na krakowskim Rynku i na Kazimierzu są codziennie. Miasto chce uświadomić restauratorom i ich gościom, że dając pieniądze - szkodzą dzieciom.

czwartek, 12 lipca 2012

Kolejne informacje z wyprawy rowerowej

Ciężki dzień za nimi. Polecam serdecznie lekturę tutaj. Przed nami intensywne przygotowania do szkolenia i akcji letniej na Bobrku. Będzie super!!!

wtorek, 10 lipca 2012

Z hałdy do Skandynawii

Na stronie Fundacji ULICA czytam wpisy i oglądam zdjęcia z zapartym tchem. To co się tam dzieje, ich walka ze zmęczeniem, samym sobą, pogodą, przekracza moje wyobrażenia. To nie są jakieś dzieciaki, to są śląskie perły i cieszę się bardzo, że jednego z uczestników znam dość dobrze. Brawo dla nich i organizatorów

wtorek, 3 lipca 2012

Halooo Śląsk!!!!

W związku z wolnymi miejscami oraz prośbą wielu osób o zmianę terminów szkolenia, informujemy że, Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP oraz Parafia Ewangelicko-Augsburska w Bytomiu-Miechowicach zapraszają do udziału w szkoleniu: „WOLONTARIUSZE DLA BOBRKA”, dofinansowanym przez Program Operacyjny Fundusz Inicjatyw Obywatelskich w nowych terminach.

Celem szkolenia jest podniesienie kompetencji osób, które chciałyby pracować z dziećmi i młodzieżą ze środowisk zagrożonych wykluczeniem społecznym.

Szkolenie adresowane jest do osób z Górnego Śląska, które ukończyły 17 rok życia i chcą pracować z dziećmi i młodzieżą z bytomskiej dzielnicy Bobrek. Szczególnie zapraszamy studentów i absolwentów kierunków: pedagogika, psychologia, wychowanie fizyczne, sztuki piękne oraz osoby po 50 roku życia, które mają doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą.

Od 2010 roku prowadzone są na Bobrku zajęcia z zakresu pedagogiki ulicy. W ramach swojej pracy organizujemy różne warsztaty, m.in. fotograficzne, kulinarne, sportowe. Pracujemy w małych grupach - w terenie. Poszukujemy wolontariuszy, którzy są gotowi pracować z dziećmi w ich środowisku zamieszkania pod okiem pedagogów ulicy.

Absolwentów szkolenia zaprosimy do odbycia praktyki wolontariackiej w naszej organizacji na warunkach zawartych w Ustawie o działalności pożytku publicznego i wolontariacie.

Terminy szkolenia:
I moduł: 16-17 lipca 2012
Warsztat dotyczący pracy z dziećmi ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb dzieci i młodzieży z dzielnicy Bobrek w Bytomiu.

II moduł: 18 lipca 2012
Warsztat dotyczący pracy środowiskowej z dziećmi przy udziale alternatywnych narzędzi edukacyjnych

III moduł: 19-20 lipca 2012
Warsztat dotyczący pracy w małej grupie, komunikacji międzyludzkiej, rozwiązywania konfliktów w grupie.

IV moduł:  21-22 lipca 2012
Warsztat z zakresu pedagogiki zabawy, pedagogiki cyrku i arteterapii.

V moduł: 23 lipca 2012
Warsztat dotyczący wolontariatu w organizacji pozarządowej.

Wszystkie zajęcia będą prowadzone metodą warsztatową w Bytomiu-Miechowicach
przy ul. Matki Ewy 1 w godzinach od 9.00 do 17.30.

Uczestnicy otrzymają certyfikaty ukończenia szkolenia. Warunkiem ukończenia szkolenia jest obecność oraz aktywne uczestnictwo w zajęciach.
Udział jest nieodpłatny. Organizator zapewnia wyżywienie podczas szkolenia.

Do udziału w projekcie prosimy zgłaszać się mailowo do 8 lipca na adres:
monika.cieslar@cme.org.pl
podając: imię i nazwisko, datę urodzenia, e- mail, telefon kontaktowy oraz list motywacyjny (max 1 strona). O przyjęciu nie decyduje kolejność zgłoszeń!
Osoby zakwalifikowane do udziału w szkoleniu zostaną o tym powiadomione telefonicznie 9 lipca.

Projekt dofinansowany ze środków Programu Operacyjnego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich.

Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP
ul. Misyjna 8, 43-445 Dzięgielów, tel. 693 92 73 73

Jednostka lokalna w Bytomiu:
Grupa Pedagogów Ulicy „UNO”
ul. Matki Ewy 1, 41-908 Bytom, tel. 693 92 73 73

poniedziałek, 2 lipca 2012

Wakacje z piłką


„Wakacje z piłką”


            W sobotę, 30 czerwca, turniejem “Wakacje z piłką”, Wojewódzki Ośrodek Kultury i Sportu “Stadion Śląski” w Chorzowie rozpoczął VII edycję akcji “Lato Otwartych Boisk”.

            W turnieju “Wakacje z piłką” wystąpiło 14 drużyn z województwa śląskiego, jeden zespół z Białegostoku i jeden z Czeskiego Cieszyna. Na Stadion Śląski przyjechały między innymi drużyny z Istebnej, Wisły, Ustronia, Brennej, Szczyrku, Bielska-Białej i Drogomyśla. Grupa Pedagogów Ulicy „UNO” działająca w dzielnicy Bobrek, reprezentowała Bytom w składzie: Kamil K., Kamil G., Kamil Ś., Patryk S., Damian S., Kazimierz O., Krzysztof S. oraz Bartek Z. Drużyny we wtorek przed turniejem w czasie konferencji prasowej losowały kraje występujące w EURO 2012. W połowie losowania, okazało się, że Bytom będzie grał w barwach Portugalii.

            Faza grupowa była trudna i wyczerpująca. Trudna, bo drużyny były dobrze przygotowane a wyczerpująca, bo upał i wysoka temperatura były przeciwnikiem, z którym każda drużyna musiała się zmierzyć sama. W pierwszym meczu Portugalia zmierzyła się z Niemcami a mecz zakończył się wynikiem 2:2. Kilka minut przerwy i podopieczni GPU „UNO” w swym drugim meczu zmierzyli się z reprezentacją Danii. Ostatnia minuta meczu ustaliła wynik na 5: 2 dla Danii. Ostatnia faza rozgrywek grupowych była decydująca. Punktacja w grupie B przed ostatnim meczem Portugalii z Holandią to: Dania 9 pkt., Niemcy 4 pkt., Portugalia 1 pkt., a Holandia 0 pkt. Portugalia, by wyjść z grupy musiałaby wygrać dużą ilością bramek. I tak się stało. Mecz zakończył się wynikiem 8: 1 dla Portugalii! Stosunek bramek 12: 10 dla Portugalii, pozwolił jej na awans z grupy i rozegranie meczu ćwierćfinałowego.

            W ćwierćfinałach Portugalia przegrała mecz o awans z reprezentacją Polską. Po kilkugodzinnych zmaganiach przy wysokiej temperaturze, w finale drużyna Polski (Szkoła Podstawowa z Czeskiego Cieszyna) wygrała 4: 1 ze Szwecją (zespół z Wisły). W meczu o 3 miejsce Chorwacja (zespół z Jaworzna) zwyciężyła Danię (Gimnazjum nr 1 z Chorzowa) 4:2.

            Najlepszym strzelcem turnieju został Benedykt Noska z Czeskiego Cieszyna – autor 20 goli. Turniej odbywał się na obiektach treningowych Stadionu Śląskiego. Zespoły grały po 6 zawodników, 2x10 minut na boiskach o wymiarach 35 m x 20 m.

            W czasie turnieju otwarta była również Strefa Kibica, miejsce gdzie Grupa Pedagogów Ulicy „UNO” oraz Artystyczna Grupa Klaunów prowadziła animacje i zabawy. Uczestnicy mistrzostw i kibice mogli skorzystać m.in. z dmuchanej trampoliny, stoczyć walki sumo czy zagrać w różne gry zręcznościowo-edukacyjne w strefie gier. Znaleźli się również amatorzy, którzy uczyli się puszczać gigantyczne bańki mydlane czy chodzić na szczudłach. Dla najmłodszych kibiców atrakcją okazała się duża kolorowa chusta animacyjna i klauni, którzy swymi kolorowymi strojami, balonami i malowaniem na twarzach flag, cieszyli się dużym zainteresowaniem.

            Turniej “Wakacje z piłką” zorganizowany został przez Fundację Pomocy Dzieciom „ULICA w Katowicach, przy współudziale: Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, WOKiS-u “Stadion Śląski” w Chorzowie, Akademii Wychowania Fizycznego im. Jerzego Kukuczki w Katowicach oraz Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP z jednostką lokalną Grupa Pedagogów Ulicy „UNO”. Jednym z inicjatorów przedsięwzięcia był Radny Sejmiku Województwa Śląskiego Janusz Buzek.
Patronat honorowy nad turniejem sprawował Marszałek Województwa Śląskiego Adam Matusiewicz oraz liczni sponsorzy.

             Akcja “LATO OTWARTYCH BOISK” potrwa do końca wakacji, czyli do 31 sierpnia. Stadion Śląski zaprasza bezpłatnie dzieci i młodzież do lat 16 na swoje obiekty treningowe. Zajęcia sportowe i rekreacyjne będą się odbywały od poniedziałku do piątku w godz. od 9.00 do 13.00. Przez dwa miesiące wakacji nie zabraknie konkursów, nagród i niespodzianek, czyli spotkań z gwiazdami sportu.

Akcji „Lato Otwartych Boisk” patronują:
Marszałek Województwa Śląskiego – Adam Matusiewicz
Śląski Kurator Oświaty – Stanisław Faber,
Prezydent Miasta Chorzów - Andrzej Kotala,
Prezydent Miasta Katowice – Piotr Uszok,
Prezydent Siemianowic Śląskich – Jacek Guzy








czwartek, 21 czerwca 2012

Wakacje z piłką

Ostatniego dnia czerwca, czyli w pierwszy dzień wakacji rusza nowy, śląski projekt „Wakacje z piłką”, którego odbiorcami będą dzieci ze środowisk zagrożonych wykluczeniem społecznym, zamieszkałe na terenie miast aglomeracji śląskiej lub dzieci chętne z poza niej, korzystające z pomocy organizacji publicznych i pozarządowych, a także rodziny tych dzieci, organizacje pomocowe, lokalne oraz kluby sportowe.
W projekcie będzie uczestniczyć 16 drużyn ośmioosobowych dzieci w wieku 12–14 lat oraz zawodowi piłkarze śląskich drużyn ekstraklasy oraz innych lig.

piątek, 15 czerwca 2012

Zapraszam do udziału w szkoleniu: „WOLONTARIUSZE DLA BOBRKA”,


http://www.pozytek.gov.pl/gallery/buttons/FIO%20logo/logo_FIO1d.jpg

Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP zaprasza do udziału
 w szkoleniu: „WOLONTARIUSZE DLA BOBRKA”,
dofinansowanym przez Program Operacyjny Fundusz Inicjatyw Obywatelskich.


Celem szkolenia jest podniesienie kompetencji osób, które chciałyby pracować z dziećmi i młodzieżą ze środowisk zagrożonych wykluczeniem społecznym.

Szkolenie adresowane jest do osób z Górnego Śląska, które ukończyły 18 rok życia  i chcą pracować z dziećmi i młodzieżą z bytomskiej dzielnicy Bobrek. Szczególnie zapraszamy studentów i absolwentów kierunków: pedagogika, psychologia, wychowanie fizyczne, sztuki piękne oraz osoby po 50 roku życia, które mają doświadczenie w pracy z dziećmi i młodzieżą.

Od 2010 roku nasza organizacja prowadzi na Bobrku zajęcia z zakresu pedagogiki ulicy. W ramach swojej pracy organizujemy różne warsztaty, m.in. fotograficzne, kulinarne, sportowe. Pracujemy w małych grupach w terenie. Poszukujemy wolontariuszy, którzy są gotowi pracować z dziećmi w ich środowisku zamieszkania pod okiem pedagogów ulicy.

Absolwentów szkolenia zaprosimy do odbycia praktyki wolontariackiej w naszej organizacji na warunkach zawartych w Ustawie o działalności pożytku publicznego i wolontariacie.

Terminy szkolenia:

I moduł: 22-23 czerwca 2012

Warsztat dotyczący pracy z dziećmi na ulicy ze szczególnym uwzględnieniem potrzeb dzieci i młodzieży z dzielnicy Bobrek w Bytomiu.

II moduł: 29-30 czerwca 2012

Warsztat dotyczący pracy w małej grupie, komunikacji międzyludzkiej, rozwiązywania konfliktów w grupie.

III moduł: 4-5 lipca 2012

Warsztat z zakresu pedagogiki zabawy, pedagogiki cyrku i arteterapii.

IV moduł: 6-7 lipca 2012

Warsztat dotyczący pracy środowiskowej z dziećmi przy udziale alternatywnych narzędzi edukacyjnych oraz warsztat dotyczący wolontariatu w organizacji pozarządowej.

Wszystkie zajęcia będą prowadzone metodą warsztatową w Bytomiu-Miechowicach
przy ul. Matki Ewy 1 w godzinach od 9.00 do 17.30.

Uczestnicy otrzymają certyfikaty ukończenia szkolenia. Warunkiem ukończenia szkolenia jest obecność        oraz aktywne uczestnictwo w zajęciach.

Udział jest nieodpłatny. Organizator zapewnia wyżywienie podczas szkolenia.

Do udziału w projekcie  prosimy zgłaszać się mailowo do 18 czerwca na adres:
monika.cieslar@cme.org.pl  podając:
imię i nazwisko, datę urodzenia, e- mail, telefon kontaktowy oraz list motywacyjny (max 1 strona).

Osoby zakwalifikowane do udziału w szkoleniu zostaną o tym powiadomione 19 czerwca.

Projekt dofinansowany ze środków Programu Operacyjnego Funduszu Inicjatyw Obywatelskich.




Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP

ul. Misyjna 8

43-445 Dzięgielów

tel. 693 92 73 73

Jednostka lokalna w Bytomiu:

Grupa Pedagogów Ulicy „UNO”

ul. Matki Ewy 1

41-908 Bytom

tel. 693 92 73 73

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Za nami euro i przed nami euro


Dzień I           

            Dzień zaczął się wcześnie. Chłód poranka przenikał mimo polaru i bluzy aż do kości. Miał być piękny słoneczny dzień, a może będzie padać deszcz. Ekipa Ukrainy w komplecie czeka, by wspólnie udać się na Mistrzostwa. Dwie przesiadki, krótki spacer, rejestracja i przed 9.00 jesteśmy w szatni. Opiekuje się nami Basia, która dba, by nam niczego nam nie brakowało. Po 9.30 z małym opóźnieniem ma miejsce ceremonia otwarcia. 16 drużyn gotowych do turnieju, będzie walczyło o wyjście z grupy na czterech boiskach. W grupie D za rywali mamy Szwecję, Francję i Anglię. Pierwszy mecz jest nasz. Równo o 10.00 zaczynamy grać. Rywal jest trudny. W drugiej połowie zmiana bramkarzy i kończymy z wynikiem 4:7 dla Szwecji. Jest przerwa do 12.30, idziemy coś przegryźć, ustalamy nową strategię na Francuzów, którzy są niezwykle mocni i dobrze zgrani. Mecz o 12.30 był trudny. Chłopcy weszli na boisko z przegranym meczem w sercach i myślach. Wynik 6:2 dla Francuzów nam w tym nie pomógł. Pocieszeniem dla chłopców są wyniki innych drużyn, 18:0 lub 13:0. Gramy dobrze, lecz brakuje nam zgrania, a kłótnie na boisku nam nie pomagają. Przed nami szybki obiad. Jakieś gry i zabawy w międzyczasie, przykuwają uwagę nielicznych z drużyny Ukrainy. Chcą się jeszcze zgrać, dograć, bo ostatni mecz jest spotkaniem dla nich honorowym. O 14.30 gramy ostatni mecz z Anglią. Nasza gra jest płynna i szybka. Pierwszy gol dla nas. Prowadzimy cały czas, a przewaga jest zawsze o dwie, trzy bramki. W drugiej połowie dochodzi do zamieszania pod naszym polem karnym. Jeden z naszych napastników wyręcza bramkarza i łapie piłkę do rąk. Musi zejść na dwie minuty, gdyż dostaje żółtą kartkę. Gramy w czterech w polu, ale tylko przez chwilę. Nasz napastnik faulował i dostał także żółtą kartkę, a pięć sekund później trzeci z naszych zawodników za pyskowanie z sędzią, musi także zejść z boiska. Gramy tylko dwoma zawodnikami w polu i przez następne 2 minuty, które trwały chyba wieczność, Anglia nie strzeliła nam żadnego gola! Dwóch braci, którzy przez 120 sekund bronili wyniku, po meczu otrzymali dodatkowe pseudonimy: Wielki Chudy i Boski Gruby, a bramkarz Cudowny Krzyś. Ta trójka, a także cały mecz przejdzie do historii, gdyż nie widziałem piękniejszego, mocnego meczu, niż ten. Nie wyszliśmy z grupy, mimo tego mamy co wspominać i o czym rozmawiać. Zakończenie dzisiejszego dnia było piękne. Teraz tylko wrócić do siebie, a rano osiem najlepszych drużyn spotka się znów na boisku. My też tam będziemy.

Dzień II

            Z innym nastawieniem, ale o tej samej porze spotykamy się na Bobrku. Dziś na luzie, może z lekkim żalem, że się nam nie udało wyjść z grupy, ale wesoło nastawieni ruszamy w kierunku śląskiego stadionu. Tym razem autobusem z małymi przygodami i własną piłką docieramy pod bramy stadionu. Drugi dzień mistrzostw połączony jest z piknikiem rodzinnym. Jest mnóstwo atrakcji dla ciała i ducha. Ścianki wspinaczkowe, malowanie twarzy, tatuaże, gry i zabawy, ciasta grill, itp. Sam nie jestem w stanie tego ogarnąć, ważne, że dzieciaki są. Koło 11.00 dojeżdża do nas grupa dziewcząt z Kasią i Natalią. W przerwach miedzy rozgrywkami jest mnóstwo zabawy dla każdego. W II Małym Euro mistrzem zostaje Portugalia, a drugie miejsce zajmuje Dania, trzecie Francja. Oficjalne zakończenie, wręczenie dyplomów i możemy wracać do domu. Po drodze mamy dwa małe incydenty. Na Bobrku ma także miejsce festyn przy Parafii Św. Rodziny, który kilku chłopców także zalicza. Ja wracam do domu, zmęczony i wypluty. A tu jeszcze drugie euro przede mną…