poniedziałek, 21 listopada 2016

KULTURALNY MIESIĄC NA ROZBARKU

Za nami dość emocjonujący czas, pełen kulturalnych wydarzeń. W czwartek miałyśmy z Kasią okazję uczestniczyć w Dniu Kultury Romskiej, który zorganizowała Szkoła Podstawowa nr 16 w Teatrze Rozbark. Przepiękny dzień, piękna atmosfera i jeszcze piękniejsze dziecięce talenty. Dzień ten zacierał polsko romskie granice, wszyscy byliśmy jedną rodziną poznającą kulturę romską. Przedstawieniem „Jasnowłosa” w wykonaniu świetlicy Amaro Strycho przezywamy do dziś. Piękna i wzruszająca historia o miłości, o tolerancji, o równości i pochodzeniu białych ludzi ;) Przyznam, że miałam łzy w oczach i rozpierała mnie duma, zwłaszcza, że sporą część małych artystów znamy z bobrkowskich podwórek ;)



Skoro już przy Rozbarku jesteśmy pozwólcie, że opowiem Wam, co u nas słychać. Przez cały listopad pracowaliśmy nad projektem dziecięcym „Piżama Party”. Cel teoretycznie prosty – dobra zabawa, zorganizowanie czasu dla znajomych, nauczenie znajomych nowych gier. Podział zadań poszedł nam dość gładko. Dwóch Mateuszów zajęło się organizacją budżetu oraz bufetu, Damian koordynował prace, a dziewczyny za zadanie miały poprowadzenie poszczególnych zabaw. Dodatkowo Paulina miała zająć się projektem zaproszeń i podziękowań, Vanesska projektem dekoracji, Oliwia koordynacją sprzątania po imprezie. Oliwia i Vanessa dodatkowo mały zająć się muzyką w tle. A ja? Miałam za zadanie nauczyć się stać obok. Lubię, gdy działania, w które się angażuje wkłada się 100% zaangażowania, więc często biorę na siebie obowiązku innych. Tym razem wszyscy uczyliśmy się konsekwencji swoich zachowań i decyzji, a ja uczyłam się, że nie muszę odpowiadać za innych. Patrząc na czas, jaki nasze dzieciaki miały oraz ilość osób, jaka musiała się ze sobą dogadać (i skonfrontować swoje wizje) powstała nam świetna impreza. A raczej impreza o ogromnym potencjale.. i może to presja tego potencjału spowodowała, że w praktyce nie było tak idealnie.. Na szczęście główny cel został osiągnięty – osoby towarzyszące miały zorganizowany czas i dobrze się bawiły, a na pewno inaczej niż, na co dzień. A my mogłyśmy spojrzeć na naszych podopiecznych z innej perspektywy. Jestem dumna z pracy, jaką w tej projekt włożyli chłopcy – zarówno na etapie przygotowań, jak i podczas imprezy. Stworzyli piękny regulamin, przygotowali dokładny budżet, nie zapomnieli podczas planowania listy zakupów o najdrobniejszych szczegółach (zaplanowali ciepły posiłek, przemyśleli odpowiednią ilość napoi, przygotowali szwedzki stół, a nawet nie zapomnieli o takich drobiazgach jak cukier do budyniu, który chcieli ugotować ;)). Nasz koordynator dokładnie pilnował stworzonego planu imprezy, starał się przydzielać obowiązki, postarał się o różnorodność gier planszowych oraz w sytuacjach konfliktowych ratował sytuację wykonując obowiązki innych, ale co najważniejsze – zadbali o swoje osoby towarzyszące. Pomimo wszystkich emocji, które towarzyszyły mi pod koniec naszej imprezy uważam, że dla chłopaków warto było zorganizować ten projekt. Mam nadzieję, że nie będą się bali podejmować kolejnych wyzwań ;)

środa, 26 października 2016

Noc jakby halloweenowa


Choć halloween dopiero za kilka dni to my postanowiliśmy przeobrazić się w kościotrupy ciut wcześniej. Październik upłynął nam więc na robieniu pająków, balonowych duchów czy wycinaniu uśmiechów w dyni. Pojawiły się też czarne nietoperze a finał naszej imprezy świętowaliśmy przez całą noc oglądając horrory, uczestnicząc w nocnej grze terenowej, przemieniając się w mumie czy zajadając jabłka w typowo halloweenowski sposób, czyli bez użycia rąk. 

czwartek, 20 października 2016

Pokonujemy samych siebie

Moi Drodzy, posłuchajcie co u nas =)
Za na nami kolejne zmagania bycia ze sobą, pokonywania własnych barier, ale też po prostu fajnie spędzony razem czas. W ostatnich tygodniach odwiedziliśmy jedno z naszych ulubionych miejsc rozrywki - zabrzański JumpWorld, gdzie można wyskakać się do woli, rozładować całą energię zupełnie na legalu i całkiem pozytywnie. Wzajemne przekonywanie się do odrobiny szaleństwa i wskoczenia głową w dół do basenu pełnego gąbek przyniosło sporo wyzwolenia, ale też pokazało nam, że jeżeli tylko odważymy się zrobić coś nowego, nieznanego a czasem i ryzykownego to może się to okazać nie tylko niestraszne, ale i nawet przyjemne. W związku z tym już (prawie) każdemu z nas niestraszne są salta wykonywane w parku trampolin czy samodzielne korzystanie ze zjeżdżalni na basenie. I nie ma się co śmiać, bo każdy ma swoje strachy i czasem irracjonalne fobie (wiem coś o tym, bo ja się boję węża nawet w tv), ale najważniejsze jest stawianie im czoła i życie w sposób, którego nie ogranicza lęk. Parę takich strachów udało nam się już schować do szafy =)



wtorek, 18 października 2016

Certyfikaty rozdane! ;)

 Zazwyczaj październikowe dni spędzamy na podsumowaniach. Podsumowujemy sezon Szkoły Mobilnej, przeglądamy ewaluacje i zdjęcia, wspominamy letni czas i wybieramy kandydatów do nowych grup. Ten rok jest inny. Przed nami jeszcze podsumowanie sezonu w naszym zespole, grup nowych nie zakładamy - staramy się świetnie bawić z aktualnymi. Testujemy, sprawdzamy, szukamy dobrych rozwiązań. A dobre okazało się marcowe szkolenie "Szkoła Inna Niż Wszystkie", podczas którego dołączyło do nas 11 wspaniałych osób. Każda inna, ale wyjątkowa. Zarażała nas swoją energią, dodawała sił i motywacji, a często to właśnie dzięki tym cudownym osóbkom nasza Szkółka mogła wyjeżdżać na podwórka. Dziękujemy Wam kochani Wolontariusze za każdy uśmiech dziecka, za Wasz czas i obecność, za chęci i kreatywność!
Nasza wspólna przygoda trwała sześć cudownych miesięcy, podczas których zdobywaliśmy nowe umiejętności, wiedzę, doświadczenie, uczyliśmy się od siebie nawzajem (my też się uczymy od wolontariuszy, którzy dają nam nowe, świeższe spojrzenie; a jeśli zaczyna pojawiać się jakaś rutyna to oni nas z niej wybijają! Lub dzieciaki ;)).
Tak wspaniały czas trzeba było odpowiednio uhonorować. 7 października spotkaliśmy się w ulubionej, miechowickiej salce by wspaniałej siódemce, która ukończyła całe szkolenie wręczyć certyfikaty. Był to czas na podsumowanie, osobistą refleksję, odrobinę kreatywności, wspólną zabawę i wielką niespodziankę w postaci pysznego tortu. Bo jak już wiele razy się przekonaliśmy - razem jest fajniej! DZIĘKUJEMY ;)


poniedziałek, 10 października 2016

List do Dzieciątka 2016





Grupa Pedagogów Ulicy UNO* z Bytomia już po raz szósty zaprasza Państwa do włączenia się w akcję spełniania dziecięcych marzeń.
Dlaczego List do Dzieciątka? Ponieważ na Górnym Śląsku gwiazdkowe prezenty od zawsze przynosiło Dzieciątko, a nie Mikołaj! Mikołaj swoje 5 minut ma 6 grudnia. Zależy nam na umocnieniu tej starej, dobrej tradycji.
List do Dzieciątka ma prostą ideę: poprosimy dzieci, z którymi pracujemy w bytomskich dzielnicach Bobrek i Rozbark, aby napisały list do Dzieciątka. W tym roku chcemy zwrócić szczególną uwagę na to, by nie były to tylko listy życzeń, ale prawdziwe, osobiste refleksje, w których dzieci podzielą się swoimi pragnieniami. Dziecięce marzenia przekażemy osobom i grupom, które przygotują dla nich prezenty. W całej akcji nie chodzi o przekazanie środków finansowych, a o samodzielne zakupienie, zapakowanie i  przekazanie prezentu dla konkretnego dziecka. Zachęcamy również ofiarodawców do przygotowania kartki lub listu z życzeniami dla dziecka i jego rodziny. Tuż przed Wigilią, w przedświąteczne popołudnie, spotkamy się z dziećmi przy choince. Spędzimy czas jak w gronie rodzinnym, jedząc wigilijne przysmaki, śpiewając kolędy, rozmawiając o Bożym Narodzeniu                  i wręczając przygotowane prezenty.
Zwracamy się z ogromną prośbą o dołączenie do akcji poprzez przygotowanie prezentu dla dzieci,       z którymi Grupa Pedagogów Ulicy UNO pracuje na co dzień. W sytuacji, gdy zgłosi się więcej darczyńców niż jest podopiecznych, będzie można przygotować prezenty dla rodzeństwa oraz dzieci, z którymi GPU UNO jest w stałym kontakcie.
Osoby, które są zainteresowane wsparciem tej akcji, prosimy o kontakt:
tel. 693 92 73 73
koszt/wartość prezentu: do 100 zł

Ważne daty dla tej akcji społecznej:
10 października: inauguracja akcji w internecie
10–28 października: dzieci piszą listy
2–10 listopada: przekazujemy listy ofiarodawcom
10–30 listopada: czas na przygotowanie prezentu
9 grudnia: ostateczny termin dostarczenia prezentów do siedziby GPU UNO
w Bytomiu przy ul. Matki Ewy 1
14 i 16 grudnia: spotkania wigilijne z podopiecznymi, podczas których dzieci otrzymają       prezenty



* Grupa Pedagogów Ulicy UNO to jednostka lokalna Centrum Misji i Ewangelizacji Ewangelicko-Augsburskiego w RP, które znajduje się w Ogólnopolskiej Sieci Organizacji Streetworkerskich OSOS i należy do Europejskiego Stowarzyszenia Misji Miejskich. Grupa streetworkerów działa od 2010 roku i realizuje program z zakresu pedagogiki ulicy w dzielnicach Bytomia - Bobrek i Rozbark. Jego celem jest wsparcie i rozwój dzieci marginalizowanych społecznie oraz towarzyszenie ich rodzinom. Pedagodzy pracują tam, gdzie można spotkać dzieci i młodzież, realizując z nimi zajęcia z zakresu animacji, warsztaty oraz projekty artystyczno-społeczne.

czwartek, 29 września 2016

Z pamiętnika tych cieplejszych dni...

Już jesień. Za oknem świeci słońce, powoli opadają liście i wszystko jest piękne do momentu, gdy spojrzysz na termometr. Temperatura zatrważająco spada z każdym dniem pozostawiając jedynie wspomnienia minionego lata. Powspominajmy więc te cieplejsze dni, kiedy to można było chodzić w T-shircie, krótkiej spódniczce i sandałkach. Kiedy to wyciągaliśmy koce i urządzaliśmy pikniki, rozgrywaliśmy mecze w badmintona czy rozwiązywaliśmy zadania podczas łowów. 




poniedziałek, 26 września 2016

Aktywnie na Rozbarku

Za nami bardzo aktywny wrzesień, pełen nowych wyzwań i zmian! Za każdym razem, gdy zasiadam przed komputerem, otwieram folder ze zdjęciami i zaczynam wspominać zajęcia, uświadamiam sobie, jak wiele się u nas dzieje. I jak fajnie nam razem. Jesteśmy na etapie, w którym nie tylko dzieciaki mogą czuć się swobodnie, my (ja i Ola) też możemy szczerze powiedzieć, co nam się nie podoba, że mamy gorszy dzień lub coś nas przerasta. To chyba w tym miesiącu najcenniejsza lekcja, uczymy się pokonywać słabości, uczymy się, że silną wolą i ciężką pracą możemy dojść na szczyt. Uświadamiamy sobie, że możemy wciąż więcej. I tak za nami typowo towarzyskie zajęcia – wspólny wypad do kina czy wyjście na pizzę. I tu moje zdziwienie, tym razem nie były potrzebne nam żadne gry by spędzić długie godziny nad kawałkiem pizzy. Szczere rozmowy, wygłupy i quiz z młodzieżowego slangu wystarczyły. A ja czułam się, jakbym wyszła na pizzę z grupką znajomych, w której każdy był sobie równy i wnosił coś od siebie. Ten miesiąc pokazał nam pierwsze owoce naszej pracy. Nie tylko podczas wyjścia do pizzerii, ale także w trakcie zorganizowanych przez nas łowów. Grupa dostała listę 25 zadań, które postanowiła rozwiązać sama, bez naszego towarzystwa czy pomocy. Wyruszyli sami i… okazało się, że potrafią świetnie ze sobą współpracować, idealnie się uzupełniają, a do tego nie zawiedli naszego zaufania. Byłam dumna, chociaż przyznać się muszę, że początkowo miałam małe obawy. Kolejne zajęcia mijały nam aktywnie zostawiając miłą atmosferę. Byliśmy na ściance wspinaczkowej by zmierzyć się ze samym sobą, łatwo nie było, wymagało to kilku kilogramów cierpliwości, a z tym u nas ciężko. Jednak udało się! Było „Ty go” w parku linowym oraz relaks w ba beczkarni i robienie dla mnie prezentu urodzinowego.  Zapisaliśmy kartki z naszymi pomysłami na zajęcia i miejscami, które chcemy odwiedzić oraz rzeczami, które chcemy zrobić. I tak wybraliśmy się na przejażdżkę kolejką Elką, zwiedzaliśmy ZOO w poszukiwaniu młodej Żyrafki oraz witaliśmy nowe osoby w naszej grupie grając w podchody. Niezwykłe podchody, bo dołączyli do nas nasi byli podopieczni. A do tego ja wałczyłam z moim wewnętrznym potworem wspinając się po murach i zeskakując z nich. Do dziś na samą myśl wysokości nogi mi się trzęsą.

piątek, 23 września 2016

Kto to wie...

Ostatni dzień lata już za nami. Za kilka dni zakończymy czwarty już sezon Szkoły Mobilnej    (SM). Dwie dzielnice, sześć lokalizacji i kilka dodatkowych akcji w okolicy dopełniło naszą pracę. Zdecydowaliśmy, że każdy sezon rozpoczniemy szkoleniem. Jest to dobry pomysł  na pozyskanie potencjalnych adeptów edukacji ulicznej, a także wykonanie pierwszych kroków w streetworkingu. Nasi kursanci oprócz warsztatów odbywają praktyki w czasie zajęć przy SM. Za kilka dni, tj.               7 października obędzie  się wręczenie certyfikatów osobom, które ukończyły cały kurs. W tym roku zakupiliśmy także nową  przyczepę do transportu naszej "szkółki" jak mawiają nasi przyjaciele z partnerskiej organizacji Grupa Pedagogiki i Animacji Społecznej z Warszawy, która także posiada SM.

W tym roku część z nas prowadziła lub brała udział w szkoleniu dla współpracowników i wolontariuszy, które było organizowane w Krakowie przez Fundację Ukryte Skrzydła. Była to także okazja do wymiany doświadczeń wszystkich trzech organizacji, które używają w swojej pracy belgijskiej szkoły.

Oprócz wielu radości i spełnienia, jakie daje praca przy SM na bytomskich podwórkach, mieliśmy wiele wyzwań. Są dwie drogi,  dwa wybory. Trudności można traktować jako pułapki, niebezpieczeństwa, które paraliżują nas do działania lub można je traktować jako możliwości, wyzwania,  z którymi damy radę się zmierzyć i znaleźć dobre rozwiązania. Co sprawia, że dla jednych z nas ta sama sytuacja jest spostrzegana jako możliwość, a dla innych jako zagrożenie?

 W naszej pracy, która ciągle się zmienia, jest dynamiczna, jest pod wpływem wielu różnych czynników, z których największym, a często najmniej świadomym jestem ja SAM! Poczucie własnej  wartości, to kim jestem, co czuję, jakie mam mocne strony i ograniczenia, które często chcemy przed sobą i innymi ukryć. To wszystko kształtuje naszą pracę, jej dynamikę i rozwój. Refleksja nad tym często jest pomijana i uznawana za mało istotną, nie wartą poświęconego czasu.

 Jakie są moje refleksje? Podzielę się z Wami za kilka dni, kiedy zakończymy sezon, wykonamy ewaluację naszej pracy i wyciągniemy wnioski, na podstawie których chcemy wiele zmienić w przyszłym roku....a może już wkrótce? Kto wie…


Robert Cieślar



poniedziałek, 5 września 2016

A co się działo na Bobrku?

Ostatnie dni wakacji mijają szybko i nieubłagalnie, a my mając tą świadomość zdecydowanie w sierpniu nie próżnowaliśmy ;) Było wszystkiego po trochu, trochę lenistwa na kocyku, aktywności sportowych, kulinarnych doznań i artystycznego nieładu...
Wszystko zaczęło się od pikniku na Bobrku, gdzie mogłam posłuchać o wszystkim, co działo się na wakacyjnym obozie w Pieninach. Wspomnień było co niemiara i myślę, że długo zostaną w pamięci naszych dzieciaków.
Poźniej był basen odkryty i ten zamknięty, niektórym z nas nauka pływania idzie co raz lepiej, więc już niedługo może sprawdzimy się na jakiś mini zawodach...
 Udało nam się w sierpniu bez większego marudzenia zdecydować się na jeden film i pójść do kina na seans „Mój przyjaciel smok”. Odwiedziliśmy również stare dobre Miechowice, gdzie zaplanowaiśmy robienie tatuaży z henny, z których powstały: groźny smok i przepiękne ptaki. Korzystając z okazji posiadania kuchni spotkanie na Miechowicah zakończylismy kulinarnie, tym razem przenosilśmy się do gorącego meksyku i robiliśmy toritille... mniam! Kolejne spotkanie odbyło się z Rozbarkiem, no cóz trochę sie już za nimi stęskniliśmy,  pojechaliśmy razem na wycieczkę do kopalni Sztolnia Królowej Luzia w Zabrzu, mielismy okazję zwiedzać wraz z przewodnikiem podziemia kopalni i choć na chwilkę doświadczyc tego, w jakich warunkach pracowali Ci nasi górnicy. Obaliliśmy trochę mitów, poznaliśmy wiele ciekawych faktów, przejechaliśmy się podziemną kolejką, a na koniec wylądowaliśmy w naziemnym parku 12c. W parku wysyłalismy sobie wiadomości alfabetem Morsa, odczytywaliśmy godzinę z zegara słonecznego, i przekonaliśmy się, że dużych rozmiarów soczewka optyczna może być niebezpieczna! Na ostatnie spotkanie wybraliśmy się do laserhaus’a, a po nim żeby uzupełnić energię zużytą na cały wysiłek pokonywania labiryntów, celowania do wroga i unikania niebezpiecznyh min, poszliśmy do McDonalda. Mam nadzieję że wy też w sierpniu nie próżnowaliście i bawiliście się równie dobrze jak my!
                                                                                             
                                 Dominika


środa, 31 sierpnia 2016

KOŃCÓWKA WAKACJI NA ROZBARKU

Wakacje dobiegają końca. Nawet nie wiem kiedy nam ten czas zleciał! W początkowych planach było zamknięcie grupy z ostatnim dniem sierpnia, plany jednak troszkę się zmieniły, a my możemy zostać w tym składzie do końca roku. Cieszę się, bo dopiero teraz widać naszą partnerską relację, a każdy w grupie jest sobie równy. Skoro możemy się sobą jeszcze nacieszyć to postanowiliśmy wykorzystać końcówkę wakacji w 100%! Trochę odpoczywaliśmy, trochę poznawaliśmy nowości, nie zabrakło miejsca na naukę.
Wyruszyliśmy na podbój parku z aplikacją goecaching. Znacie? Super sprawa! Macie podane współrzędne geograficzne, które doprowadzają Was do tajemniczej skrzyneczki. W naszym parku są aż 2, my szukaliśmy 3. A trzecia to już nasza niespodzianka - mini piknik! Na którym nie zabrakło świeżych owoców, ciasta, kakaa i oczywiście ulubionych gier! Ostatnio naszym faworytem stał się gorący ziemniak. Zakręcacie bączkiem i po kolei odpowiadacie na pytania - co można schować w szafie? Słowo kończące się na literę M? Czego nie chcecie usłyszeć w sklepie? Czego nie wolno powiedzieć policjantowi? Czym można jeść zupę, gdy nie macie łyżki? Jest śmiesznie, a za każdym razem odpowiedzi zabawniejsze. Tak prosta gra, a pokazuje, że swobodnie czujemy się w swoim towarzystwie ;)