piątek, 1 lutego 2019

Pierwszy wybór



Pierwszy wybór


Rozmowa z Moniką Cieślar

długoletnią koordynatorką Grupy Pedagogów Ulicy UNO 
i kierowniczką placówki wsparcia dziennego prowadzonej metodą podwórkową w Bytomiu

Jak zaczęła się Twoja przygoda z GPU UNO?

Zabawne pytanie. Oficjalna nazwa „Grupa Pedagogów Ulicy UNO” powstała bodajże w 2012 roku, kiedy zauważyliśmy (my, czyli trzy lub cztery osoby, które były wówczas zaangażowane w działania uliczne w Bytomiu), że nikt w mieście nie jest w stanie zapamiętać nazwy organizacji, z ramienia której koordynowaliśmy różne streetworkerskie projekty. Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP to oficjalna, ale dość trudna i długa nazwa, a w Bytomiu wszystkie dzieci i urzędnicy kojarzyli nas po prostu jako UNO. UNO wywodzi się od znanej gry karcianej, w którą graliśmy na podwórkach oraz od przezwiska naszego pierwszego streetworkera – Roberta Cieślara, prywatnie mojego męża. Wracając do pytania, zarówno nazwa, jak i idea tej pracy zrodziła się z moich, a później także Roberta, zainteresowań pedagogiką alternatywną oraz pedagogiką ulicy, którą „zarazili” nas streetworkerzy z warszawskiej Pragi: Tomek Szczepański i Andrzej Orłowski. To właśnie pod ich okiem rozpoczęłam w 2006 r. tę ciekawą przygodę, najpierw w Łowiczu, a potem w Bytomiu. Do Bytomia przeprowadziliśmy się w 2010 roku na zaproszenie parafii ewangelickiej w Miechowicach. Wtedy nie miałam zielonego pojęcia co wyjdzie z eksperymentu, który chcieliśmy wdrożyć w tym mieście. Mieliśmy projekt i finansowanie z funduszy Światowej Federacji Luterańskiej, bez których trudno byłoby chyba cokolwiek zacząć. Od początku stawialiśmy na profesjonalizację pracy i rozwój metody, a tego nie można było zrobić wolontariacko. Kiedy w styczniu 2010 r. urodziłam córkę, wiedziałam, że nie wrócę na ulicę, dlatego zajęłam się bardziej administracyjną stroną pracy, czyli pozyskiwaniem funduszy, pisaniem projektów, rozwijaniem idei w środowisku lokalnym. W 2012 roku Rada CME zdecydowała o powołaniu swojej jednostki lokalnej w Bytomiu i od tego czasu jesteśmy kojarzeni jako GPU UNO, choć nie mamy odrębnej osobowości prawnej. To wszystko oznacza, że moja przygoda zaczęła się dużo wcześniej niż powstała sama Grupa.

Czego nauczyłaś się z czasów kiedy byłaś wolontariuszką?

Mogę śmiało przyznać, że wszystko zaczęło się od wolontariatu. Jestem związana z CME praktycznie od samego początku istnienia organizacji. Na pierwszy obóz młodzieżowy wyjechałam chyba w 1996 roku. Było to dla mnie przełomowe wydarzenie, bo idea tego wyjazdu polegała na wyjściu do ludzi – turystów i mieszkańców Karpacza z zaproszeniem na Dni Kultury Chrześcijańskiej, które organizowaliśmy razem z lokalną parafią luterańską. To właśnie wtedy przeżyłam szok, bo zobaczyłam jak wielu ludzi, a szczególnie miejscowych dzieci nudzi się podczas wakacji, błąkając się po parkach bez opieki dorosłych.
Cztery lata później, też jako wolontariuszka, rozpoczęłam koordynację programu dla dzieci w Mrągowie i to właśnie tam, po raz pierwszy poznałam mnóstwo marginalizowanych młodych ludzi z doświadczeniem palenia papierosów, picia alkoholu i brania narkotyków.
Szybko do mnie dotarło, że jako organizacja chrześcijańska nie możemy wychodzić do nich z programem, który zazwyczaj adresowaliśmy do dzieci z kręgów kościelnych, bo ten język jest po prostu dla nich niezrozumiały.
Tamten czas nauczył mnie przede wszystkim organizacji własnej pracy, dużej kreatywności, wrażliwości, otwartości na to, co było mi do tej pory kompletnie obce, czego się bałam i nie rozumiałam. Wolontariat otworzył mi oczy na potrzeby młodych ludzi i zapoczątkował proces własnego rozwoju, który chyba nigdy się nie skończy. Działalność społeczna dała mi też poczucie wspólnoty z innymi wolontariuszami i pracownikami CME. Zrozumiałam, że jeżeli chcę coś zmienić, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować.
Patrząc na to co za mną, przyznaję też, że wolontariat był czasem odkrywania swoich zasobów i tych słabszych stron, ciągłego balansowania pomiędzy wielkimi wizjami zmiany świata, niesienia ciężaru odpowiedzialności i godzenia się na to co jest. Wolontariat przyprowadził mnie do świata zawodowego. Praktycznie każde moje zaangażowanie zawodowe wynika z wcześniejszej pracy społecznej. Jestem dziś wdzięczna za zaufanie, jakim zostałam obdarzona dawno, dawno temu jako nastolatka, dzięki czemu mogłam tyle się nauczyć!

Czy pamiętasz swoją pierwsze spotkanie z dzieciakami?

Jako pedagog ulicy? Tego się nie zapomina! Po zakończonym szkoleniu miałam za zadanie zrealizować autorski projekt wsparcia dla grupy dzieci. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze w Łowiczu, projekt miał ruszyć w grudniu, a wiadomo to najgorszy czas na szukanie podopiecznych. Mróz, śnieg, żadnych ludzi na podwórkach. Byłam dumna ze swojego pomysłu na projekt „Granie kontra rozrabianie”, który łączył moje pasje grania w gry planszowe z możliwością pokazywania dzieciom ciekawych miejsc w ich otoczeniu. Dotacja była przyznana, a presja i stres, że nie umiem znaleźć grupy docelowej, spędzała mi sen z powiek. Na szczęście wszystko potoczyło się z górki po poznaniu dwóch rezolutnych i bardzo przedsiębiorczych dziewczynek, które handlowały najprawdopodobniej kradzionymi magnesami na lodówkę. To był niezły test dla mojego moralnego kręgosłupa, który był sztywny jak pręt. Postanowiłam zaryzykować i nawiązałam rozmowę z handlarkami, kupiłam nawet dwa magnesy, które do dzisiaj wiszą na naszej lodówce. Zaprosiłam dziewczyny do wspólnego projektu, poprosiłam o namiary na rodziców, żeby dostać od nich zgodę na uczestnictwo. Nasze pierwsze wyjście polegało na wizycie w kinie, do którego dziewczynki zaprosiły jeszcze bandę swoich kolegów i w ten sposób miałam swoją pierwszą grupę, z którą pracowaliśmy potem z mężem przez kilka lat.

Rozwinęłaś streetworking w Bytomiu. Które działania, akcje są Ci najbliższe?

Z wielkim sentymentem wspominam realizację projektu „Opowiem Ci o moim Bobrku”. Był to cykl warsztatów fotograficznych zakończonych wystawą w bytomskim centrum handlowym. Myślę o tym ze wzruszeniem, bo pamiętam wielkie zaangażowanie fotografki Ewy, budowanie relacji z grupą chłopaków z Bobrka. Udało się! Kiedy dziś patrzę na te zdjęcia, to widzę nie tylko świetne prace, ale też miejsca, których już po prostu w Bytomiu nie ma, bo zostały wyburzone. Chłopcy są już mężczyznami. Czasem myślę, że fajnie byłoby powtórzyć z nimi ten projekt, może w jakiejś innej konwencji?

Bliski jest mi też “Festiwal zabawy”, który raczkował najpierw na Bobrku, opierał się na pracy wolontariuszy i chęci zorganizowania w dzielnicy czegoś atrakcyjnego podczas wakacji. Chcieliśmy by mieszkańcy lepiej nas poznali, zaufali i razem ze swoimi dziećmi oddali się zabawie. Dziś tych festiwali mamy już praktycznie cztery, w każdej z dzielnic, w której pracujemy. Okazuje się, że bez wielkich, dmuchanych zamków i fajerwerków można się jeszcze dobrze bawić. Ważne, że znajdują się ludzie, którzy odkrywając w sobie coś z dziecka, chcą towarzyszyć innym w zabawie.

„List do Dzieciątka” to taka ukochana perełka, bo pozwala łączyć ze sobą różnych ludzi, sfery i oczekiwania. Daje wiele radości, czasem przynosi rozczarowanie, ale zawsze wymaga zaangażowania własnych emocji w proces dawania i przyjmowania.

Jestem dumna, że po latach przekonywania belgijskiej organizacji Mobile School, udało mi się ściągnąć Szkołę Mobilną do Bytomia, która od kilku już lat w sezonie wjeżdża na podwórka, uczy, bawi i pozwala budować relacje z dzieciakami. OK, nie robi tego sama Szkoła, tylko ludzie, którzy przy niej pracują. To jest po prostu niezwykłe i piękne.

W marcu kończysz pracę w GPU UNO, jakie wydarzenie, sytuację zabierasz ze sobą w dalszą drogę zawodową?

Mam za sobą wolontariat i 12 lat pracy w Centrum Misji i Ewangelizacji. Zabieram ze sobą relacje z ważnymi dla mnie ludźmi, doświadczenie rozwijania czegoś od podstaw, wspomnienia chwil radosnych i tych bardzo trudnych. Pakuję ze sobą wszystkie emocje, które towarzyszyły mi w procesie godzenia lub nie, roli matki, żony, podwładnej, współpracownika i szefowej. Zabieram uśmiechy biegnących dzieciaków na „Festiwal zabawy” i łobuzerskie spojrzenia chłopców z Karbia, którzy nie pozwalali Szkole Mobilnej tak po prostu odjechać z dzielnicy. Zapamiętam wiele ciepłych słów wychowawców podwórkowych o swoich podopiecznych, choć częściej te relacje przypominały poligon wojskowy. Zabieram też wnioski z naszych superwizji i bardzo energetycznych spotkań kadry!

Czasy się zmieniają, digitalizacja postępuję, czy Twoim zdaniem pedagogika ulicy jest nadal potrzebna?

Dopóki dzieci biegają po podwórkach, warto inwestować w tę metodę, bo daje streetworkerom wiele możliwości działania na rzecz podopiecznych i lokalnej społeczności.
Trudno konkurować ze światem wirtualnym. Nie obawiałabym się jednak tego, jeżeli znajdą się mądrzy dorośli, którzy zdecydują się zainwestować trochę swojego czasu, energii i emocji, by towarzyszyć tym, którzy nie mają wielu dorosłych, na których mogą liczyć. Na Śląsku jest jeszcze mnóstwo pracy dla pedagogów ulicy, ale nawet gdyby dzieciaki uciekły w świat komputerów, to naszym zadaniem byłoby znaleźć je w miejscu, które jest dla nich ważne, by stworzyć przestrzeń do wspólnego spotkania i rozmowy w świecie realnym.

Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz na świecie, co by to było?

Chciałabym, by miłość była moim i naszym pierwszym wyborem.

Jakie masz marzenie?


Chciałabym kiedyś napisać coś ważnego. Dla siebie i innych.

Gdybyś miała jeden milion złotych, co byś z nim zrobiła?

Zainwestowałabym w rozwój. Swój, moich bliskich, ludzi, w których drzemie ogromny potencjał, ale nie mają możliwości, by ujrzał światło dzienne. Chciałabym też oddychać w Polsce świeżym i czystym powietrzem, pić dobrej jakości wodę z kranu i produkować mniej śmieci, więc dołożyłabym się do takich inicjatyw, które będą pozytywnie wpływały na środowisko naturalne.
Zaczynam już mieć w sobie tęsknotę za mały domkiem z ogródkiem, więc czemu nie? Z dużym, drewnianym stołem, wokół którego siadałabym z gośćmi, by zjeść pierogi z kaszą gryczaną, twarogiem i miętą, zagrać w scrabble, rozmawiać o tym, co dla nas wszystkich w życiu najważniejsze.

Dziękuję za rozmowę. 

PS. Jedna kobieta wybrała i działała z konsekwencją. Twój 1% podatku dla organizacji pozarządowych jest fundamentalny. Jaki będzie Twój pierwszy wybór? Masz wybór, masz moc!

fot. Iwona Bujok

wtorek, 4 września 2018

INO UNO CYRK!

Wczoraj uczestnicząc w rozpoczęciu roku szkolnego moich podopiecznych, podbiegło do mnie dwóch chłopców wołając: Pani jest z INO UNO CYRK, prawda? Kiedy do nas wrócicie?! Przypomniało mi się, że czas podsumować ten wspaniały i intensywny czas! 3 lata temu postanowiliśmy wprowadzić  motywy przewodnie, to pozwoliło nam zmienić jakość naszego festiwalu. Był już Teatr z recyklingiem, była Wioska Indiańska, a w tym roku wyruszyliśmy w podróż z Cyrkową Trupą. Gdy rozpoczynaliśmy tegoroczną przygodę nie widzieliśmy, że spotkamy tyle cyrkowych talentów! Okazało się, że każdego dnia pomiędzy blokami mijamy wspaniałych magików, fantastycznych żonglerów, zwinnych linoskoczków, gibkich akrobatów, cyrkowych tancerzy i cyrkowe tancerki! A w odkryciu tego pomogła nam nasza wspaniała Trupa, więc pozwólcie, że zanim zostawię Was z filmikiem (za który dziękuję Krzysiowi) podsumowującym ten kolorowy czas podziękuję tym, dzięki którym to mogło się odbyć! 
Dziękuję Izie, Karolinie, Jerzemu, Arturowi, Pawłowi Michałowi, Krystianowi, Ani i Kamilowi oraz Justynie i Zuzi za przygotowanie naszych akrobatów i linoskoczków do sportowych zabaw! Za cyrkowe zawody, tory przeszkód i naukę chodzenia na szczudłach. 
Przesyłamy duże uściski do Kasi, naszej Kruszynki oraz do Darka, naszego cyrkowego fotografa! Ogromne uśmiechy dla Zuzi, niezastąpionej prawej ręki w fotobudce ;)
Dziękujemy Kasi, Alinie, Pani Zygrydzie i Pani Joli, Kasi i Basi za pomoc w rejestracji oraz bufecie! Przesyłamy uśmiech wdzięczności do Zuzi, Olgi, Marty, Magdalen, Marysi, Agnieszki i Olgi za poprowadzenie cyrkowych gier i zabaw oraz stref z grami XXL! 
Ogromne brawa dla naszych warsztatowców -> Grzesiowi i Jarkowi za poprowadzenie warsztatów z Żonglerki, Robertowi za turniej cyrkowych gier, Mateuszowi za ścieżkę sensoryczną, Ilonie za warsztaty plastyczne, Pawłowi za wystrzałowe rakiety, Ani za warsztaty tańca akrobatycznego, Martynce za naukę puszczania ogromnych baniek mydlanych.
Dziękujemy Panu Piotrowi i Pani Ani oraz Oli i Julii za pięknie pomalowane buzie naszych cyrkowców.
I wszystkim, którzy przyczynili się do pomocy organizacyjnej w postaci przekazanych materiałów, pomocy przy zbiórce pluszaków, pożyczeniu materacy oraz filmu oraz za fotorelacje. Dziękujemy firmie S4E za pomoc finansową w organizacji INO UNO CYRKU oraz Bytomskiemu Przedsiębiorstwu Komunalnemu za wodę pitną oraz kurtynę wodą.

"Każdy ma coś, co może dać innym"
Dziękujemy za Wasz czas, za chęci, za energię i talenty! Dziękujemy za każdy wywołany uśmiech na twarzy bytomskich dzieci. Dziękujemy, że mogliśmy stworzyć z Wami INO UNO CYRK :)

Na koniec pozwólcie, że przeniosę Was jeszcze raz do naszego INO UNO CYRK-owego świata:


piątek, 15 czerwca 2018

INO UNO CYRK POSZUKUJE WOLONTARIUSZY


Poszukujemy WOLONTARIUSZY do pomocy w przeprowadzeniu akcji "Festiwal Zabawy" pod hasłem INO UNO CYRK, w trzech bytomskich dzielnicach: Karb, Rozbark i Bobrek.
Impreza odbywać będzie się w dniach 17- 19.07.2018 na Karbiu, 24 – 26.07.2018 na Rozbarku oraz 31.07 – 2.08.2018 na Bobrku, w godzinach od 15:00 do 18:00.
W każdej z dzielnic przez trzy dni dzieci wraz z rodzinami będą mogły wziąć udział w różnorodnych tematycznych warsztatach, grach, zabawach, konkursach i animacjach.
Udział w Festiwalu Zabawy jest darmowy. Nie czekajcie, dołączcie do naszej cyrkowej zabawy (bez zwierząt)!
Jak możecie się zaangażować? Przedstawiamy punkty programu, które czekają na wsparcie Wolontariuszy:
  • Obsługa punktu informacyjnego – będziesz zapisywać uczestników na listę obecności, wydawać: numerki do cyrkowego losowania, wodę i owoce oraz karty do naszej autorskiej gry – zagraj.
  • Prowadzenie zajęć sportowych – cyrk bez akrobatów to nie cyrk. Masz swój pomysł na cyrkowy tor przeszkód? Potrafisz wykonywać akrobacje? A może czujesz się dobrze w aktywnościach sportowych i chcesz czuwać nad uczestnikami? To miejsce dla Ciebie.
  • Warsztaty cyrkowe – potrafisz żonglować, diabolo masz opanowane w małym palcu? Może znasz jakieś karciane sztuczki czy masz inne magiczne triki, którymi chcesz się podzielić?
  • Malowanie twarzy – masz zdolności plastyczne, potrafisz malować dziecięce buzie i chcesz pomóc im w metamorfozie?
  • Warsztaty plastyczne – robienie akcesoriów do cyrkowej Fotobudki, piłeczek do żonglerki, może stworzenie dużego klauna z kartonów? Jesteśmy otwarci na Twoje propozycje! I dzieci też ;)
  • Turniej gier – a może czujesz się dobrze w grach towarzyskich i chcesz poprowadzić turniej gier dla uczestników?
  • Punkt techniczny – poszukujemy także osób, które pomogą nam czuwać nad stroną techniczną – rozstawianiem stanowisk, transportu sprzętu, pomocą w przenoszeniu rzeczy.
  • A także do drobnych atrakcji takich jak: puszczanie mydlanych baniek XXL, pomoc w przejściu dzieciom przez ścieżkę sensoryczną.
Masz inne pomysły? Interesujesz się tematyką cyrkową, akrobacją, magicznymi sztuczkami? Zadzwoń lub napisz! Na zgłoszenia czekamy do 29 czerwca.
barbara.posluszna@cme.org.pl
tel. 512 048 502

niedziela, 10 czerwca 2018

Mały skrót informacji - czyli o tym co za nami na Rozbarku ;)


Wszyscy doskonale wiecie, ale pozwolę sobie przypomnieć, że aktualnie realizujemy dwuletni projekt. Co to dla nas znaczy? Że spokojnie mogliśmy podjąć pracę z dwiema grupami na każdej dzielnicy - rok po roku. Co to znaczy praktycznie? Że realizujemy przez dwa lata podobny program - pracujemy według konkretnego schematu - wyjścia poza dzielnicę, zajęcia dzielnicowe oraz wyjazd do zaprzyjaźnionej Parafii Ewangelickiej w Miechowicach. Gramy w gry terenowe i planszowe, przygotowujemy różne warsztaty, zapraszamy ciekawych ludzi, wspólnie organizujemy festiwal zabawy i odwiedzamy rok po roku te same miejsca. Jedne okazują się strzałem w 10tkę, inne są mniejszą atrakcją. Jak wiecie nasza praca jest bardzo swobodna, staramy się podążać za podopiecznymi, jesteśmy dość elastyczni i lubimy wyzwania, więc myśl pewnej powtarzalności na początku roku powodowała u mnie myśli - znowu to samo. Kurczę, w jakim błędzie byłam! Inna grupa, inne osoby, temperamenty i pasje powodują, że nic nie jest nigdy takie samo. Fajnie jest móc to zobaczyć i uczyć się tych "samych" sytuacji na nowo.
Za nami owocny czas. Wybraliśmy się do Zatoru po przebywać z Dinozaurami. Troszkę poznać ich historię, troszkę się pobawić i co najważniejsze - zintegrować. Zintegrować pomiędzy grupami, bo pojechaliśmy wszyscy razem, ale też ze sobą, bo u nas, na Rozbarku, kolejne zmiany i nowe osóbki.

wtorek, 17 kwietnia 2018

Dobry początek - Rozbark

Jak ten czas szybko leci! Dopiero był styczeń, zasiadałyśmy z Karoliną przy stole i zastanawiałyśmy się, jaką grupę założyć, a tu za nami już prawie 3 miesiące! I to jakie! Pewnie nie będzie dla Was zaskoczeniem, gdy powiem, że u nas dużo się dzieje. Zastanawiam się czy kiedyś zasiądę przed komputerem i otworzę bloga by napisać - ale u nas jest spokojnie.
Za nami sporo integracji na dzielnicy, postanowiłyśmy przez pierwszy miesiąc skupić się bardziej na budowaniu relacji - często graliśmy w gry terenowe, chociaż nie wszyscy u nas lubią aktywność fizyczną, za nami wiele chwil przy planszówkach i całe godziny rozmów! Czas na Miechowicach wykorzystujemy na warsztaty - więc udało nam się już stworzyć własną grę oraz lizaki! A nawet pewnego dnia grupa nas zaskoczyła i przygotowali dla nas ... placki ziemniaczane na obiad! Sami ;)
W marcu podjeliśmy pierwsze próby integracji grup. Na początku był wspólny wyjazd do kopalnii Srebra w Tarnowskich Górach. Chociaż doświadczenie ciekawe to grupy wolały zostać w swoim składzie. Na koniec miesiąca tradycyjnie zasiedliśmy przy wielkanocnym stole - to był strzał w 10tkę! Nic tak nie łączy, jak wspólny posiłek i zabawy! ;)


wtorek, 20 marca 2018

"Szkoła inna niż wszystkie"




 Dosłownie przedwczoraj, tj. 18 marca 2018 roku zakończył się nasz 20 godzinny trening na edukatorów przy Szkole Mobilnej.

Prowadzącą szkolenie była Małgorzata Mia Baran, koordynatorka programu Szkoła Mobilna w Fundacji Ukryte Skrzydła z Krakowa. W małej grupie uczestników, którzy zdecydowali się, mimo mrozów i śniegów, do nas dotrzeć, zagłębialiśmy się w kilka dla edukatora/streetworkera ważnych tematów. Poruszaliśmy takie zagadnienia jak: osoba dorosła w życiu dziecka, poczucie własnej wartości, komunikacja werbalna i niewerbalna, środowisko dorastania, role społeczne i grupowe, kreatywność i znaczenie zabawy. Osobiście uważam, że każdy z tych tematów dotyczy wszystkich, którzy pracują z drugim człowiekiem. Małym bądź dużym. Młodym lub starszym. Kobietą lub mężczyzną.


środa, 14 marca 2018

ZACZYNAMY!




Wydawało by się, że to dopiero początek roku, ale tak naprawdę to już połowa marca, Święta tuż tuż, a za nami 27 wspólnych zajęć w nowej młodzieżowej grupie na Bobrku (no tak, to już nie są dzieci). I grupa też nie taka nowa, bo z niektórymi znamy się lepiej lub gorzej z poprzednich lat, niektórych dopiero poznajemy a wszystko na podczas kolejnej edycji naszego projektu. Początkiem roku pogoda nas nie rozpieszczała, ale jeśli było to możliwe to łapaliśmy każdy promień słońca spędzając czas na dzielnicy przy grach planszowych, terenowych czy podwórkowych.

środa, 17 stycznia 2018

Dzień dobry w nowym roku!

Za nami już połowa stycznia, już przygotowujemy się do pracy z nowymi grupami dzieci i młodzieży, bo w tym roku mamy plan, by zrobić coś fajnego ze starszą ekipą, ale... powspominajmy chwilę jeszcze te chwile, które są za nami =) 





wtorek, 19 grudnia 2017

Dwa finały

Muszę się Wam pochwalić i opowiedzieć o 2 niezwykłych wydarzeniach, które niedawno miały miejsce na naszych zajęciach. Wszystko za sprawą naszych utalentowanych, kreatywnych i w tym roku całkiem nieźle zaangażowanych dzieci. Powstały dwa projekty. Jeden - totalny top secret, wielka niewiadoma i tajemnica - przyjęcie niespodzianka z okazji moich urodzin; drugi - nasz wcale już taki nie mały projekt - pokój zagadek w stylu strasznym =)


czwartek, 7 grudnia 2017

Jeszcze o tym, co za nami...

Niedawno zaczęła się prawdziwa zimowa atmosfera - śnieg, mróz, zmarznięte palce u nóg...a my chcemy Wam jeszcze przypomnieć i pokazać jak wspaniałe były słoneczne dni u nas! Wrzesień i październik podarował nam trochę słońca i oczywiście okazji do dobrej zabawy!:) Byliśmy w nowym wesołym miasteczku - Legendii. Było naprawdę wesoło choć karuzele stawiały przed nami wiele wyzwań.