Rozpoczynamy nasz nowy projekt 2017-2018
środa, 17 kwietnia 2019
Finał gry miejskiej Street City Life
środa, 27 marca 2019
Zagraj w Street City Life i poczuj się jak Streetworker!

W ramach Międzynarodowego Dnia Dzieci Ulicy, zapraszamy Was na wędrówkę po pięciu bytomskich dzielnicach, które nierozerwalnie związane są z działaniami Grupy Pedagogów Ulicy UNO. Zagraj w Street City Life i poczuj się jak Streetworker.
Start 12 kwietnia o 18:00 na placu przy ul. Witczaka 34.
Formularz zgłoszeniowy TUTAJ
WARUNKI UCZESTNICTWA:
Formularz zgłoszeniowy TUTAJ
WARUNKI UCZESTNICTWA:
- Drużyna powinna liczyć od 1 do 4 osób.
- Gra adresowana jest dla pełnoletnich osób.
- Całą trasę drużyny pokonują razem, bez rozdzielania się.
- Pokonanie trasy dowolnym środkiem transportu.
- Zgłoszenia do 8.04. do północy przez formularz zgłoszeniowy TUTAJ
- Wymagane posiadanie telefonu z dostępem do Internetu (co najmniej jeden na drużynę)
REGULAMIN MIEJSKIEJ GRY TERENOWEJ “STREET CITY LIFE”
I. PRZEPISY OGÓLNE
1. Organizatorem Miejskiej Gry Terenowej pt. „Street City Life” ( zwana dalej grą miejską) jest Grupa Pedagogów Ulicy UNO - jednostka lokalna Centrum Misji I Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko - Augsburskiego w RP.
2. Gra Miejska odbędzie się 12 kwietnia 2019 roku o godzinie 18:00, start na placu przy ul. Witczaka 34
3. Gra odbędzie się na terenie 5 dzielnic Bytomia (Rozbark, Śródmieście, Bobrek, Karb, Miechowice) a jej trasa obejmie ok. 15 km.
4. Gra Miejska skierowana jest do osób pełnoletnich, udział w grze jest bezpłatny.
5. Organizator nie zapewnia opieki medycznej dla osób uczestniczących w Grze.
6. Każdy uczestnik bierze udział w grze na własną odpowiedzialność.
II. PRZEPISY SZCZEGÓŁOWE
1. Miejska gra terenowa “Street City Life” organizowana jest w celu promowania wiedzy nt. Międzynarodowego Dnia Dzieci Ulicy oraz zapoznania uczestników z działaniami Grupy Pedagogów Ulicy UNO.
2. Warunkiem uczestnictwa w Grze Miejskiej jest zgłoszenie oraz rejestracja Zespołu liczącego od 1 do 4 osób z podaniem imion i nazwisk każdego z uczestników oraz nazwy Zespołu.
3. Zgłoszenia dokonać można poprzez wypełnienie i wysłanie formularza zamieszczonego na stronie wydarzenia FB, blog do dnia 8.04.2019 r. do północy.
4. Poprzez rejestrację i udział w Grze uczestnik wyraża zgodę na:
- wzięcie udziału w Grze na warunkach określonych w niniejszym regulaminie;
- przetwarzanie przez Organizatora danych osobowych uczestników w zakresie niezbędnym dla przeprowadzenia Gry (zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych dnia 10 maja 2018 r. Dz.U. 2018 poz. 1000)
- opublikowanie przez Organizatora na łamach stron internetowych, portali społecznościowych oraz w informacjach medialnych wizerunku uczestnika, oraz w uzasadnionym przypadku, imienia i nazwiska uczestnika.
5. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za zachowania uczestników Gry mogące naruszyć porządek publiczny lub dobra osobiste osób trzecich.
6. W przypadku naruszenia przez uczestnika lub zespół niniejszego regulaminu, złamania zasad fair play bądź utrudniania Gry innym uczestnikom w dowolnym momencie Gry Organizator ma prawo do wykluczenia go z Gry. Decyzja Organizatora w tej kwestii jest ostateczna.
7. Organizator może nie wyrazić zgody na start uczestnika w Grze jeśli stwierdzi, iż ten jest pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających.
8. Organizator nie jest stroną między uczestnikami, a osobami trzecimi, których dobra mogą być naruszone w czasie Gry.
III. PRZEBIEG GRY
1. W dniu Gry Miejskiej, tj. 12.04.2019 r. o godz. 18:00 odbędzie się odprawa uczestników, podczas której zostaną podane informacje organizacyjne dotyczące przebiegu Gry Miejskiej. Uczestnicy są proszeni o punktualne przybycie.
2. Zadaniem uczestników Gry jest poruszanie się pomiędzy poszczególnymi Punktami Kontrolnymi w wyżej wymienionych dzielnicach oraz wykonywanie zadań. Za każde wykonane zadanie uczestnicy otrzymują punkty, których liczba jest zależna od stopnia poprawności lub czasu jego realizacji.
3. W trakcie Gry członkowie poszczególnych Zespołów nie mogą się rozdzielać. Liczba członków Zespołu będzie weryfikowana w poszczególnych Punktach Kontrolnych. W razie niezgodności Zespół będzie mógł przystąpić do realizacji danego zdania dopiero wtedy, kiedy wszyscy jego członkowie znajdą się w Punkcie Kontrolnym.
4. W czasie gry uczestnicy mogą poruszać się dowolnymi środkami transportu - na własny koszt.
5. Gra toczy się w normalnym ruchu miejskim w związku z czym uczestnicy są proszeni o zachowanie szczególnej ostrożności.
6.Każda z drużyn zobowiązana jest do posiadania co najmniej jednego telefonu komórkowego z dostępem do Internetu.
7. Na przebycie trasy każda z drużyn ma 180 minut.
8. Finał gry odbędzie się w Miechowicach, w ostatnim Punkcie Kontrolnym oznaczonym na mapie jako “Meta”, przy ul. Matki Ewy 1 - w siedzibie GPU UNO o godz. 21:00.
9. Zwycięzcy Gry zostaną wyłonieni po jej zakończeniu. Zespoły, które do tego czasu nie zakończą Gry, nie będą brane pod uwagę w procesie wyłaniania zwycięzców, natomiast mogą dotrzeć do mety po czasie i wziąć udział w pozostałych wydarzeniach zaplanowanych przez Organizatora.
10. Zwycięzcy Gry zostaną wyłonieni po podliczeniu wszystkich punktów, które otrzymali wykonując zadania w poszczególnych Punktach Kontrolnych. Zwycięzcą Gry zostanie Zespół, który łącznie otrzyma największą liczbę punktów.
IV. PRZEPISY KOŃCOWE
1. Interpretacja regulaminu należy wyłącznie do Organizatora.
2. Regulamin znajduje się do wglądu na stronie internetowej Organizatora.
3. W kwestiach dotyczących przebiegu Gry, nieprzewidzianych niniejszym regulaminem, głos rozstrzygający należy do Organizatora.
4. Organizator zastrzega sobie prawo przesunięcia, przedłużenia lub przerwania Gry z ważnych przyczyn. Gra może zostać odwołana w przypadku braku chętnych - minimalna ilość drużyn, by gra się odbyła to 4.
5. Wzięcie udziału w Grze Miejskiej jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu.
poniedziałek, 18 marca 2019
Współpraca, która przynosi owoc
Rozmowa
z Robem
Sweldensem, trenerem i globalnym koordynatorem w Mobile School w Belgii
Jesteście
organizacją wspierającą i rozwijającą streetworking na całym świecie. Dlaczego
i w jaki sposób trafiliście do Polski?
Mobile School NPO to
belgijska organizacja non-profit, która rozpoczęła swoją działalność około 2000
roku wraz z stworzeniem różnych materiałów edukacyjnych i szkoleń dla
streetworkerów w Ameryce Łacińskiej. Od 2005 r. otrzymywaliśmy zaproszenia do
współpracy od organizacji w Kenii, na Filipinach, w Rumunii i także w Polsce.
Zdecydowaliśmy się dostosować nasze materiały do lokalnych warunków w tych
krajach. W przypadku Polski nawiązaliśmy kontakt z Grupą Pedagogiki i Animacji
Społecznej z Warszawy (GPAS), a w 2006 roku uruchomiliśmy pierwszą Mobilną
Szkołę, aby wspierać uliczne działania na warszawskiej Pradze. Okazało
się, że powody dla których dzieci spędzają czas na ulicy i podwórkach w Polsce
są w rzeczywistości bardzo podobne, jak na całym świecie. Najczęściej dzieci
próbują uciec od skomplikowanej sytuacji w domu (używki, nadużycia, małe
mieszkania), aby znaleźć trochę wolności na ulicy. Od początku istnienia Szkoły
Mobilnej skupiamy się na możliwościach, jakie znajdujemy na ulicach: wolność,
brak zasad, kreatywność, talenty. Chcemy budować i wspierać poczucie własnej
wartości, które często jest niskie poprzez problemy w szkole, trudności w domu,
bycie postrzeganym i stygmatyzowanym jako margines społeczeństwa, jako
ludzie bez perspektyw. Takie pozytywne podejście znaleźliśmy również w
GPAS, to pozwoliło nam podjąć decyzję o rozpoczęciu wdrażania pierwszej
mobilnej szkoły w Polsce w 2006 roku. Dwa lata później rozpoczęliśmy także
wdrażanie drugiej szkoły we współpracy z Fundacją Ukryte Skrzydła z Krakowa.
W 2012 roku otrzymałeś
zaproszenie do współpracy z nami (GPU UNO). Jakie miałeś myśli i uczucia
związane ze współpracą z małą i religijną organizacją na Śląsku?
Na początku Mobile School byliśmy bardzo ambitni i chcieliśmy co roku rozpoczynać jak najwięcej projektów. Po kilku latach zauważyliśmy, że musimy więcej inwestować w zagwarantowanie jakości korzystania z tej szkoły. Dlatego opracowaliśmy model partnerstwa i bardziej zainwestowaliśmy w aktywne monitorowanie istniejących projektów. Projekty musiały podlegać regularnemu raportowaniu, odwiedzaliśmy naszych partnerów i przeprowadzaliśmy dodatkowe szkolenia. W ten sposób początkowo zmniejszyliśmy liczbę uruchomień nowych szkół, ale zwiększyliśmy ilość kolejnych szkoleń i wizyt . W 2012 roku stosunkowo trudno było dołączyć do projektu, ponieważ co roku budowaliśmy tylko od 2 do 3 nowych wózków. I w tym momencie otrzymaliśmy waszą aplikację. Dobrze to pamiętam. Była inna niż wszystkie pozostałe. Otrzymaliśmy list oraz wydrukowaną aplikację i od razu poczuliśmy, że za tym jest duża motywacja, aby pozyskać Szkołę Mobilną na Śląsk. Niemniej jednak początkowo byliśmy zaskoczeni i nieco sceptyczni wobec przyjmowania wniosków od organizacji religijnych. Jak będziecie korzystać z naszych materiałów? Czy wykorzystacie szkołę do robienia ewangelizacji? Czy wasze działania wykluczą niektóre społeczności? Czy będziecie na ulicach unikać pracy z trudnymi i intymnymi tematami, jak profilaktyka i seksualność? Oczywiście zadałem Wam te wszystkie pytania i chociaż nie zawsze nasza bezpośrednia komunikacja przez telefon była łatwa (z powodu problemów językowych), to przekonaliście nas, przedstawiając nam swoją filozofię, pomysły i motywację całego zespołu w Bytomiu, by korzystać ze Szkoły Mobilnej. Dlatego zdecydowaliśmy się rozpocząć współpracę w 2013 roku!
Jak
wyglądało wprowadzenie Szkoły Mobilnej w Bytomiu?
To było wdrożenie, którego
nigdy nie zapomnę. W tym czasie spędziliśmy 4 tygodnie w Polsce. Szkolenie
składało się z 2 tygodni szkolenia teoretyczno-praktycznego oraz z 2 tygodni
dodatkowego coachingu i interwencji na ulicy prowadzonych z całym zespołem
współpracowników i wolontariuszy. Ja i moja koleżanka zostaliśmy bardzo ciepło
przyjęci i mogliśmy pozostać przez cały okres na terenie parafii ewangelickiej
w Miechowicach, waszego partnera. Nasz pobyt sprawił, że byliśmy mocno
zaangażowani w lokalną społeczność. Ponieważ Miechowice są trochę daleko od
centrum miasta, zdecydowaliśmy się również spędzać większość naszych wieczorów
razem, jedząc wspólne kolacje. Na szczęście prawie nigdy nie byliśmy sami,
często razem graliśmy w gry planszowe. Miałem wielkie szczęście, że mogłem
poznać imponującą edukacyjną grę planszową „Kolejka” o czasach komunizmu w
Polsce, którą chciałem zabrać ze sobą do Belgii. I dzięki Tobie, Robercie, ta
gra znajduję się w moim domu w Belgii. Był to jeden z tych wyjazdów, w którym
partnerzy projektu stali się prawdziwymi przyjaciółmi.
Pamiętasz swoją pierwszą
wizytę w dzielnicy Bobrek?
Tak, była to dla mnie pierwsza sesja uliczna z mobilną szkołą w Polsce, więc jak zawsze, kiedy wypróbowujemy naszą metodologię w nowym miejscu, byłem bardzo podekscytowany. Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę, było zobaczenie samej dzielnicy Bobrek. Byłem bardzo ciekaw, w jakich warunkach mieszkają dzieci na Bobrku. Nigdy nie zapomnę tego
kontekstu. Zanieczyszczenie środowiska, problemy z kopalniami, bezrobocie…
Niemniej jednak, kiedy przyjechaliśmy na miejsce z mobilną szkołą, spotkaliśmy
tam ogrom energii. Dzieci reagowały entuzjastycznie i myślę, że na pierwszej
sesji mieliśmy ponad 25 dzieci biegających wokół mobilnej szkoły. Szukały gry,
która by im się spodobała lub szukały naszej uwagi na różne sposoby. Niektóre
dzieci zaczęły pokazywały szokujące filmy na telefonach, z których mogą
korzystać być może od rodziców, inne zaczęły rysować wszelkiego rodzaju obiekty
na tablicach wózka, aby przyciągnąć naszą uwagę. Kiedy zobaczyły, że ich
zachowanie jest przez nas bezwarunkowo akceptowane i że nikt nie był zszokowany
tym, co mówią, zmieniły swoją postawę i stały się najsłodszymi dziećmi, jakie
można sobie wyobrazić. Naprawdę można było poczuć, że wiele z tych dzieci
zazwyczaj dostaje dużo negatywnej uwagi od dorosłych (w szkole, w domu, itp) a
przy szkole mobilnej mogą być po prostu dzieckiem, sobą. Ta pozytywna
energia, która tkwi w każdym dziecku, daje mi nadzieję.
Współpracujesz ze
streetworkerami i organizacjami na całym świecie, obecnie w Polsce z czterema.
Czy widzisz jakąkolwiek różnicę między nimi a naszym bytomskim streetworkingiem?
Istnieje wiele różnic
kulturowych między projektami na całym świecie. W zależności od kraju i kultury
zajęcia przy Szkole Mobilnej mają mniejszą lub większą strukturę. Największą
różnicą w stosunku do innych projektów jest wasza praca z podopiecznymi w
grupach. Oczywiście w innych projektach streetworkerzy również pracują z
grupami, ale jest to mniej konkretne i bardziej luźne. W Polsce bardziej
postrzegam to jako specyficzną metodologię dogłębnej pracy z dzieckiem i
młodzieżą.
Współpracujemy w programie
Mobile School już siedem lat. Jakie są mocne strony naszej pracy z tym
narzędziem i co dalej powinniśmy rozwijać?
Wasze mocne strony to
motywacja, kreatywność, pasja i energia do kontynuowania tej pracy. Wciąż na
nowo odkrywać siebie, aby zacząć coś nowego w społeczności, która przez wiele
lat była rozczarowana społeczeństwem, zdobyć jej zaufanie i nie stracić go. Pracujecie
już od 6 lat ze Szkołą Mobilną i wciąż intensyfikujecie swoje działania,
szukając dodatkowych funduszy czy ludzi do swojego zespołu oraz nowych obszarów
pracy. To jest wspaniałe! Każdy projekt ma swoje słabe strony i zagrożenia. A
największym zagrożeniem dla Waszego projektu jest utrata tej początkowej
motywacji, tej energii, aby dalej robić to, co robicie. Jeśli zajęcia przy
szkole ustaną, będzie to kolejne wielkie rozczarowanie dla lokalnej
społeczności.
Wy również jako organizacja
przeszliście kilka kryzysów. Co was motywuje do dalszej pracy?
Pracuję od 10 lat dla
Mobile School i jak w każdej organizacji, również tutaj napotykamy na
trudności. Doświadczyliśmy rotacji pracowników, wyzwań finansowych...
Oczywiście, jeśli spojrzeć na kontekst ulic, na których przebywają dzieci, z
którymi pracujemy, widzimy także sporo problemów i trudności. Niemniej jednak
wiele dzieciaków rozwinęło umiejętności radzenia sobie z tą trudną, permanentną
sytuacją kryzysową – pozytywna koncentracja, proaktywna kreatywność, obrotność
i współzawodnictwo. Przez te wszystkie lata zauważyliśmy, że wiele problemów, z
którymi się zetknęliśmy, chociaż wyglądają ciężko w momencie, gdy znajdujemy
się w ich środku, również ma w sobie wiele możliwości. Wyzwania finansowe dają
nam możliwość pracy nad realnym wpływem i podejmowaniem wyborów nakierowanych
na misję. W ten sposób pracujemy tylko nad tymi projektami, w które naprawdę
wierzymy. Zmiany personelu są bardzo trudne, ponieważ wiele doświadczenia i
wiedzy ginie, chociaż nowi ludzie w organizacji mogą również przynieść nową
energię i nowe pomysły.
A jakie są Twoje marzenia?
Mam nadzieję, że z jednej
strony będę kontynuować pracę z Mobile School i wejdziemy w wiele nowych
Na koniec chcę zachęcić
każdą polską organizację, która jest zainteresowana Szkołą Mobilną do
odwiedzenia naszej
strony internetowej: http://www.mobileschool.org i
skontaktowania się z nami (info@mobileschool.org).
Good luck!
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał
Robert Cieślar, koordynator w GPU UNO oraz wychowawca podwórkowy
Link do filmu ze
szkolenia
piątek, 1 lutego 2019
Pierwszy wybór
Pierwszy wybór
Rozmowa z Moniką Cieślar
długoletnią koordynatorką Grupy Pedagogów Ulicy UNO
i kierowniczką placówki wsparcia dziennego prowadzonej metodą podwórkową w Bytomiu
Jak zaczęła się Twoja przygoda z GPU UNO?
Zabawne pytanie. Oficjalna nazwa „Grupa Pedagogów Ulicy UNO” powstała bodajże w 2012 roku, kiedy zauważyliśmy (my, czyli trzy lub cztery osoby, które były wówczas zaangażowane w działania uliczne w Bytomiu), że nikt w mieście nie jest w stanie zapamiętać nazwy organizacji, z ramienia której koordynowaliśmy różne streetworkerskie projekty. Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP to oficjalna, ale dość trudna i długa nazwa, a w Bytomiu wszystkie dzieci i urzędnicy kojarzyli nas po prostu jako UNO. UNO wywodzi się od znanej gry karcianej, w którą graliśmy na podwórkach oraz od przezwiska naszego pierwszego streetworkera – Roberta Cieślara, prywatnie mojego męża. Wracając do pytania, zarówno nazwa, jak i idea tej pracy zrodziła się z moich, a później także Roberta, zainteresowań pedagogiką alternatywną oraz pedagogiką ulicy, którą „zarazili” nas streetworkerzy z warszawskiej Pragi: Tomek Szczepański i Andrzej Orłowski. To właśnie pod ich okiem rozpoczęłam w 2006 r. tę ciekawą przygodę, najpierw w Łowiczu, a potem w Bytomiu. Do Bytomia przeprowadziliśmy się w 2010 roku na zaproszenie parafii ewangelickiej w Miechowicach. Wtedy nie miałam zielonego pojęcia co wyjdzie z eksperymentu, który chcieliśmy wdrożyć w tym mieście. Mieliśmy projekt i finansowanie z funduszy Światowej Federacji Luterańskiej, bez których trudno byłoby chyba cokolwiek zacząć. Od początku stawialiśmy na profesjonalizację pracy i rozwój metody, a tego nie można było zrobić wolontariacko. Kiedy w styczniu 2010 r. urodziłam córkę, wiedziałam, że nie wrócę na ulicę, dlatego zajęłam się bardziej administracyjną stroną pracy, czyli pozyskiwaniem funduszy, pisaniem projektów, rozwijaniem idei w środowisku lokalnym. W 2012 roku Rada CME zdecydowała o powołaniu swojej jednostki lokalnej w Bytomiu i od tego czasu jesteśmy kojarzeni jako GPU UNO, choć nie mamy odrębnej osobowości prawnej. To wszystko oznacza, że moja przygoda zaczęła się dużo wcześniej niż powstała sama Grupa.
Czego nauczyłaś się z czasów kiedy byłaś wolontariuszką?
Mogę śmiało przyznać, że wszystko zaczęło się od wolontariatu. Jestem związana z CME praktycznie od samego początku istnienia organizacji. Na pierwszy obóz młodzieżowy wyjechałam chyba w 1996 roku. Było to dla mnie przełomowe wydarzenie, bo idea tego wyjazdu polegała na wyjściu do ludzi – turystów i mieszkańców Karpacza z zaproszeniem na Dni Kultury Chrześcijańskiej, które organizowaliśmy razem z lokalną parafią luterańską. To właśnie wtedy przeżyłam szok, bo zobaczyłam jak wielu ludzi, a szczególnie miejscowych dzieci nudzi się podczas wakacji, błąkając się po parkach bez opieki dorosłych.
Cztery lata później, też jako wolontariuszka, rozpoczęłam koordynację programu dla dzieci w Mrągowie i to właśnie tam, po raz pierwszy poznałam mnóstwo marginalizowanych młodych ludzi z doświadczeniem palenia papierosów, picia alkoholu i brania narkotyków.
Szybko do mnie dotarło, że jako organizacja chrześcijańska nie możemy wychodzić do nich z programem, który zazwyczaj adresowaliśmy do dzieci z kręgów kościelnych, bo ten język jest po prostu dla nich niezrozumiały.
Tamten czas nauczył mnie przede wszystkim organizacji własnej pracy, dużej kreatywności, wrażliwości, otwartości na to, co było mi do tej pory kompletnie obce, czego się bałam i nie rozumiałam. Wolontariat otworzył mi oczy na potrzeby młodych ludzi i zapoczątkował proces własnego rozwoju, który chyba nigdy się nie skończy. Działalność społeczna dała mi też poczucie wspólnoty z innymi wolontariuszami i pracownikami CME. Zrozumiałam, że jeżeli chcę coś zmienić, to przecież nic nie stoi na przeszkodzie, żeby spróbować.
Patrząc na to co za mną, przyznaję też, że wolontariat był czasem odkrywania swoich zasobów i tych słabszych stron, ciągłego balansowania pomiędzy wielkimi wizjami zmiany świata, niesienia ciężaru odpowiedzialności i godzenia się na to co jest. Wolontariat przyprowadził mnie do świata zawodowego. Praktycznie każde moje zaangażowanie zawodowe wynika z wcześniejszej pracy społecznej. Jestem dziś wdzięczna za zaufanie, jakim zostałam obdarzona dawno, dawno temu jako nastolatka, dzięki czemu mogłam tyle się nauczyć!
Czy pamiętasz swoją pierwsze spotkanie z dzieciakami?
Jako pedagog ulicy? Tego się nie zapomina! Po zakończonym szkoleniu miałam za zadanie zrealizować autorski projekt wsparcia dla grupy dzieci. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze w Łowiczu, projekt miał ruszyć w grudniu, a wiadomo to najgorszy czas na szukanie podopiecznych. Mróz, śnieg, żadnych ludzi na podwórkach. Byłam dumna ze swojego pomysłu na projekt „Granie kontra rozrabianie”, który łączył moje pasje grania w gry planszowe z możliwością pokazywania dzieciom ciekawych miejsc w ich otoczeniu. Dotacja była przyznana, a presja i stres, że nie umiem znaleźć grupy docelowej, spędzała mi sen z powiek. Na szczęście wszystko potoczyło się z górki po poznaniu dwóch rezolutnych i bardzo przedsiębiorczych dziewczynek, które handlowały najprawdopodobniej kradzionymi magnesami na lodówkę. To był niezły test dla mojego moralnego kręgosłupa, który był sztywny jak pręt. Postanowiłam zaryzykować i nawiązałam rozmowę z handlarkami, kupiłam nawet dwa magnesy, które do dzisiaj wiszą na naszej lodówce. Zaprosiłam dziewczyny do wspólnego projektu, poprosiłam o namiary na rodziców, żeby dostać od nich zgodę na uczestnictwo. Nasze pierwsze wyjście polegało na wizycie w kinie, do którego dziewczynki zaprosiły jeszcze bandę swoich kolegów i w ten sposób miałam swoją pierwszą grupę, z którą pracowaliśmy potem z mężem przez kilka lat.
Rozwinęłaś streetworking w Bytomiu. Które działania, akcje są Ci najbliższe?
Z wielkim sentymentem wspominam realizację projektu „Opowiem Ci o moim Bobrku”. Był to cykl warsztatów fotograficznych zakończonych wystawą w bytomskim centrum handlowym. Myślę o tym ze wzruszeniem, bo pamiętam wielkie zaangażowanie fotografki Ewy, budowanie relacji z grupą chłopaków z Bobrka. Udało się! Kiedy dziś patrzę na te zdjęcia, to widzę nie tylko świetne prace, ale też miejsca, których już po prostu w Bytomiu nie ma, bo zostały wyburzone. Chłopcy są już mężczyznami. Czasem myślę, że fajnie byłoby powtórzyć z nimi ten projekt, może w jakiejś innej konwencji?
Bliski jest mi też “Festiwal zabawy”, który raczkował najpierw na Bobrku, opierał się na pracy wolontariuszy i chęci zorganizowania w dzielnicy czegoś atrakcyjnego podczas wakacji. Chcieliśmy by mieszkańcy lepiej nas poznali, zaufali i razem ze swoimi dziećmi oddali się zabawie. Dziś tych festiwali mamy już praktycznie cztery, w każdej z dzielnic, w której pracujemy. Okazuje się, że bez wielkich, dmuchanych zamków i fajerwerków można się jeszcze dobrze bawić. Ważne, że znajdują się ludzie, którzy odkrywając w sobie coś z dziecka, chcą towarzyszyć innym w zabawie.
„List do Dzieciątka” to taka ukochana perełka, bo pozwala łączyć ze sobą różnych ludzi, sfery i oczekiwania. Daje wiele radości, czasem przynosi rozczarowanie, ale zawsze wymaga zaangażowania własnych emocji w proces dawania i przyjmowania.
Jestem dumna, że po latach przekonywania belgijskiej organizacji Mobile School, udało mi się ściągnąć Szkołę Mobilną do Bytomia, która od kilku już lat w sezonie wjeżdża na podwórka, uczy, bawi i pozwala budować relacje z dzieciakami. OK, nie robi tego sama Szkoła, tylko ludzie, którzy przy niej pracują. To jest po prostu niezwykłe i piękne.
W marcu kończysz pracę w GPU UNO, jakie wydarzenie, sytuację zabierasz ze sobą w dalszą drogę zawodową?
Mam za sobą wolontariat i 12 lat pracy w Centrum Misji i Ewangelizacji. Zabieram ze sobą relacje z ważnymi dla mnie ludźmi, doświadczenie rozwijania czegoś od podstaw, wspomnienia chwil radosnych i tych bardzo trudnych. Pakuję ze sobą wszystkie emocje, które towarzyszyły mi w procesie godzenia lub nie, roli matki, żony, podwładnej, współpracownika i szefowej. Zabieram uśmiechy biegnących dzieciaków na „Festiwal zabawy” i łobuzerskie spojrzenia chłopców z Karbia, którzy nie pozwalali Szkole Mobilnej tak po prostu odjechać z dzielnicy. Zapamiętam wiele ciepłych słów wychowawców podwórkowych o swoich podopiecznych, choć częściej te relacje przypominały poligon wojskowy. Zabieram też wnioski z naszych superwizji i bardzo energetycznych spotkań kadry!
Czasy się zmieniają, digitalizacja postępuję, czy Twoim zdaniem pedagogika ulicy jest nadal potrzebna?
Dopóki dzieci biegają po podwórkach, warto inwestować w tę metodę, bo daje streetworkerom wiele możliwości działania na rzecz podopiecznych i lokalnej społeczności.
Trudno konkurować ze światem wirtualnym. Nie obawiałabym się jednak tego, jeżeli znajdą się mądrzy dorośli, którzy zdecydują się zainwestować trochę swojego czasu, energii i emocji, by towarzyszyć tym, którzy nie mają wielu dorosłych, na których mogą liczyć. Na Śląsku jest jeszcze mnóstwo pracy dla pedagogów ulicy, ale nawet gdyby dzieciaki uciekły w świat komputerów, to naszym zadaniem byłoby znaleźć je w miejscu, które jest dla nich ważne, by stworzyć przestrzeń do wspólnego spotkania i rozmowy w świecie realnym.
Gdybyś mogła zmienić jedną rzecz na świecie, co by to było?
Chciałabym, by miłość była moim i naszym pierwszym wyborem.
Jakie masz marzenie?
Chciałabym kiedyś napisać coś ważnego. Dla siebie i innych.
Gdybyś miała jeden milion złotych, co byś z nim zrobiła?
Zainwestowałabym w rozwój. Swój, moich bliskich, ludzi, w których drzemie ogromny potencjał, ale nie mają możliwości, by ujrzał światło dzienne. Chciałabym też oddychać w Polsce świeżym i czystym powietrzem, pić dobrej jakości wodę z kranu i produkować mniej śmieci, więc dołożyłabym się do takich inicjatyw, które będą pozytywnie wpływały na środowisko naturalne.
Zaczynam już mieć w sobie tęsknotę za mały domkiem z ogródkiem, więc czemu nie? Z dużym, drewnianym stołem, wokół którego siadałabym z gośćmi, by zjeść pierogi z kaszą gryczaną, twarogiem i miętą, zagrać w scrabble, rozmawiać o tym, co dla nas wszystkich w życiu najważniejsze.
Dziękuję za rozmowę.
PS. Jedna kobieta wybrała i działała z konsekwencją. Twój 1% podatku dla organizacji pozarządowych jest fundamentalny. Jaki będzie Twój pierwszy wybór? Masz wybór, masz moc!
fot. Iwona Bujok
Autor:
Anonimowy
o
15:29
1 komentarz:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
1%,
2019,
bytom,
gpu uno,
streetworking
wtorek, 4 września 2018
INO UNO CYRK!
Wczoraj uczestnicząc w rozpoczęciu roku szkolnego moich podopiecznych, podbiegło do mnie dwóch chłopców wołając: Pani jest z INO UNO CYRK, prawda? Kiedy do nas wrócicie?! Przypomniało mi się, że czas podsumować ten wspaniały i intensywny czas! 3 lata temu postanowiliśmy wprowadzić motywy przewodnie, to pozwoliło nam zmienić jakość naszego festiwalu. Był już Teatr z recyklingiem, była Wioska Indiańska, a w tym roku wyruszyliśmy w podróż z Cyrkową Trupą. Gdy rozpoczynaliśmy tegoroczną przygodę nie widzieliśmy, że spotkamy tyle cyrkowych talentów! Okazało się, że każdego dnia pomiędzy blokami mijamy wspaniałych magików, fantastycznych żonglerów, zwinnych linoskoczków, gibkich akrobatów, cyrkowych tancerzy i cyrkowe tancerki! A w odkryciu tego pomogła nam nasza wspaniała Trupa, więc pozwólcie, że zanim zostawię Was z filmikiem (za który dziękuję Krzysiowi) podsumowującym ten kolorowy czas podziękuję tym, dzięki którym to mogło się odbyć!
Dziękuję Izie, Karolinie, Jerzemu, Arturowi, Pawłowi Michałowi, Krystianowi, Ani i Kamilowi oraz Justynie i Zuzi za przygotowanie naszych akrobatów i linoskoczków do sportowych zabaw! Za cyrkowe zawody, tory przeszkód i naukę chodzenia na szczudłach.
Przesyłamy duże uściski do Kasi, naszej Kruszynki oraz do Darka, naszego cyrkowego fotografa! Ogromne uśmiechy dla Zuzi, niezastąpionej prawej ręki w fotobudce ;)
Dziękujemy Kasi, Alinie, Pani Zygrydzie i Pani Joli, Kasi i Basi za pomoc w rejestracji oraz bufecie! Przesyłamy uśmiech wdzięczności do Zuzi, Olgi, Marty, Magdalen, Marysi, Agnieszki i Olgi za poprowadzenie cyrkowych gier i zabaw oraz stref z grami XXL!
Ogromne brawa dla naszych warsztatowców -> Grzesiowi i Jarkowi za poprowadzenie warsztatów z Żonglerki, Robertowi za turniej cyrkowych gier, Mateuszowi za ścieżkę sensoryczną, Ilonie za warsztaty plastyczne, Pawłowi za wystrzałowe rakiety, Ani za warsztaty tańca akrobatycznego, Martynce za naukę puszczania ogromnych baniek mydlanych.
Dziękujemy Panu Piotrowi i Pani Ani oraz Oli i Julii za pięknie pomalowane buzie naszych cyrkowców.
I wszystkim, którzy przyczynili się do pomocy organizacyjnej w postaci przekazanych materiałów, pomocy przy zbiórce pluszaków, pożyczeniu materacy oraz filmu oraz za fotorelacje. Dziękujemy firmie S4E za pomoc finansową w organizacji INO UNO CYRKU oraz Bytomskiemu Przedsiębiorstwu Komunalnemu za wodę pitną oraz kurtynę wodą.
"Każdy ma coś, co może dać innym"
Dziękujemy za Wasz czas, za chęci, za energię i talenty! Dziękujemy za każdy wywołany uśmiech na twarzy bytomskich dzieci. Dziękujemy, że mogliśmy stworzyć z Wami INO UNO CYRK :)
Na koniec pozwólcie, że przeniosę Was jeszcze raz do naszego INO UNO CYRK-owego świata:
piątek, 15 czerwca 2018
INO UNO CYRK POSZUKUJE WOLONTARIUSZY
Poszukujemy WOLONTARIUSZY do pomocy w przeprowadzeniu akcji "Festiwal Zabawy" pod hasłem INO UNO CYRK, w trzech bytomskich dzielnicach: Karb, Rozbark i Bobrek.
Impreza odbywać będzie się w dniach 17- 19.07.2018 na Karbiu, 24 – 26.07.2018 na Rozbarku oraz 31.07 – 2.08.2018 na Bobrku, w godzinach od 15:00 do 18:00.
W każdej z dzielnic przez trzy dni dzieci wraz z rodzinami będą mogły wziąć udział w różnorodnych tematycznych warsztatach, grach, zabawach, konkursach i animacjach.
Impreza odbywać będzie się w dniach 17- 19.07.2018 na Karbiu, 24 – 26.07.2018 na Rozbarku oraz 31.07 – 2.08.2018 na Bobrku, w godzinach od 15:00 do 18:00.
W każdej z dzielnic przez trzy dni dzieci wraz z rodzinami będą mogły wziąć udział w różnorodnych tematycznych warsztatach, grach, zabawach, konkursach i animacjach.
Udział w Festiwalu Zabawy jest darmowy. Nie czekajcie, dołączcie do naszej cyrkowej zabawy (bez zwierząt)!
Jak możecie się zaangażować? Przedstawiamy punkty programu, które czekają na wsparcie Wolontariuszy:
Jak możecie się zaangażować? Przedstawiamy punkty programu, które czekają na wsparcie Wolontariuszy:
- Obsługa punktu informacyjnego – będziesz zapisywać uczestników na listę obecności, wydawać: numerki do cyrkowego losowania, wodę i owoce oraz karty do naszej autorskiej gry – zagraj.
- Prowadzenie zajęć sportowych – cyrk bez akrobatów to nie cyrk. Masz swój pomysł na cyrkowy tor przeszkód? Potrafisz wykonywać akrobacje? A może czujesz się dobrze w aktywnościach sportowych i chcesz czuwać nad uczestnikami? To miejsce dla Ciebie.
- Warsztaty cyrkowe – potrafisz żonglować, diabolo masz opanowane w małym palcu? Może znasz jakieś karciane sztuczki czy masz inne magiczne triki, którymi chcesz się podzielić?
- Malowanie twarzy – masz zdolności plastyczne, potrafisz malować dziecięce buzie i chcesz pomóc im w metamorfozie?
- Warsztaty plastyczne – robienie akcesoriów do cyrkowej Fotobudki, piłeczek do żonglerki, może stworzenie dużego klauna z kartonów? Jesteśmy otwarci na Twoje propozycje! I dzieci też ;)
- Turniej gier – a może czujesz się dobrze w grach towarzyskich i chcesz poprowadzić turniej gier dla uczestników?
- Punkt techniczny – poszukujemy także osób, które pomogą nam czuwać nad stroną techniczną – rozstawianiem stanowisk, transportu sprzętu, pomocą w przenoszeniu rzeczy.
- A także do drobnych atrakcji takich jak: puszczanie mydlanych baniek XXL, pomoc w przejściu dzieciom przez ścieżkę sensoryczną.
Masz inne pomysły? Interesujesz się tematyką cyrkową, akrobacją, magicznymi sztuczkami? Zadzwoń lub napisz! Na zgłoszenia czekamy do 29 czerwca.
barbara.posluszna@cme.org.pl
tel. 512 048 502
niedziela, 10 czerwca 2018
Mały skrót informacji - czyli o tym co za nami na Rozbarku ;)
Wszyscy doskonale wiecie, ale pozwolę sobie przypomnieć, że aktualnie realizujemy dwuletni projekt. Co to dla nas znaczy? Że spokojnie mogliśmy podjąć pracę z dwiema grupami na każdej dzielnicy - rok po roku. Co to znaczy praktycznie? Że realizujemy przez dwa lata podobny program - pracujemy według konkretnego schematu - wyjścia poza dzielnicę, zajęcia dzielnicowe oraz wyjazd do zaprzyjaźnionej Parafii Ewangelickiej w Miechowicach. Gramy w gry terenowe i planszowe, przygotowujemy różne warsztaty, zapraszamy ciekawych ludzi, wspólnie organizujemy festiwal zabawy i odwiedzamy rok po roku te same miejsca. Jedne okazują się strzałem w 10tkę, inne są mniejszą atrakcją. Jak wiecie nasza praca jest bardzo swobodna, staramy się podążać za podopiecznymi, jesteśmy dość elastyczni i lubimy wyzwania, więc myśl pewnej powtarzalności na początku roku powodowała u mnie myśli - znowu to samo. Kurczę, w jakim błędzie byłam! Inna grupa, inne osoby, temperamenty i pasje powodują, że nic nie jest nigdy takie samo. Fajnie jest móc to zobaczyć i uczyć się tych "samych" sytuacji na nowo.Za nami owocny czas. Wybraliśmy się do Zatoru po przebywać z Dinozaurami. Troszkę poznać ich historię, troszkę się pobawić i co najważniejsze - zintegrować. Zintegrować pomiędzy grupami, bo pojechaliśmy wszyscy razem, ale też ze sobą, bo u nas, na Rozbarku, kolejne zmiany i nowe osóbki.
wtorek, 17 kwietnia 2018
Dobry początek - Rozbark
Jak ten czas szybko leci! Dopiero był styczeń, zasiadałyśmy z Karoliną przy stole i zastanawiałyśmy się, jaką grupę założyć, a tu za nami już prawie 3 miesiące! I to jakie! Pewnie nie będzie dla Was zaskoczeniem, gdy powiem, że u nas dużo się dzieje. Zastanawiam się czy kiedyś zasiądę przed komputerem i otworzę bloga by napisać - ale u nas jest spokojnie.
Za nami sporo integracji na dzielnicy, postanowiłyśmy przez pierwszy miesiąc skupić się bardziej na budowaniu relacji - często graliśmy w gry terenowe, chociaż nie wszyscy u nas lubią aktywność fizyczną, za nami wiele chwil przy planszówkach i całe godziny rozmów! Czas na Miechowicach wykorzystujemy na warsztaty - więc udało nam się już stworzyć własną grę oraz lizaki! A nawet pewnego dnia grupa nas zaskoczyła i przygotowali dla nas ... placki ziemniaczane na obiad! Sami ;)
W marcu podjeliśmy pierwsze próby integracji grup. Na początku był wspólny wyjazd do kopalnii Srebra w Tarnowskich Górach. Chociaż doświadczenie ciekawe to grupy wolały zostać w swoim składzie. Na koniec miesiąca tradycyjnie zasiedliśmy przy wielkanocnym stole - to był strzał w 10tkę! Nic tak nie łączy, jak wspólny posiłek i zabawy! ;)
Za nami sporo integracji na dzielnicy, postanowiłyśmy przez pierwszy miesiąc skupić się bardziej na budowaniu relacji - często graliśmy w gry terenowe, chociaż nie wszyscy u nas lubią aktywność fizyczną, za nami wiele chwil przy planszówkach i całe godziny rozmów! Czas na Miechowicach wykorzystujemy na warsztaty - więc udało nam się już stworzyć własną grę oraz lizaki! A nawet pewnego dnia grupa nas zaskoczyła i przygotowali dla nas ... placki ziemniaczane na obiad! Sami ;)
W marcu podjeliśmy pierwsze próby integracji grup. Na początku był wspólny wyjazd do kopalnii Srebra w Tarnowskich Górach. Chociaż doświadczenie ciekawe to grupy wolały zostać w swoim składzie. Na koniec miesiąca tradycyjnie zasiedliśmy przy wielkanocnym stole - to był strzał w 10tkę! Nic tak nie łączy, jak wspólny posiłek i zabawy! ;)
wtorek, 20 marca 2018
"Szkoła inna niż wszystkie"
Dosłownie przedwczoraj, tj. 18 marca 2018 roku zakończył się nasz 20 godzinny trening na edukatorów przy Szkole Mobilnej.
Prowadzącą szkolenie była Małgorzata Mia Baran,
koordynatorka programu Szkoła Mobilna w Fundacji Ukryte Skrzydła z Krakowa. W
małej grupie uczestników, którzy zdecydowali się, mimo mrozów i śniegów, do nas
dotrzeć, zagłębialiśmy się w kilka dla edukatora/streetworkera ważnych tematów.
Poruszaliśmy takie zagadnienia jak: osoba dorosła w życiu dziecka, poczucie
własnej wartości, komunikacja werbalna i niewerbalna, środowisko dorastania,
role społeczne i grupowe, kreatywność i znaczenie zabawy. Osobiście uważam, że
każdy z tych tematów dotyczy wszystkich, którzy pracują z drugim człowiekiem.
Małym bądź dużym. Młodym lub starszym. Kobietą lub mężczyzną.
środa, 14 marca 2018
ZACZYNAMY!
Wydawało by się, że to dopiero początek roku, ale tak naprawdę to już połowa marca, Święta tuż tuż, a za nami 27 wspólnych zajęć w nowej młodzieżowej grupie na Bobrku (no tak, to już nie są dzieci). I grupa też nie taka nowa, bo z niektórymi znamy się lepiej lub gorzej z poprzednich lat, niektórych dopiero poznajemy a wszystko na podczas kolejnej edycji naszego projektu. Początkiem roku pogoda nas nie rozpieszczała, ale jeśli było to możliwe to łapaliśmy każdy promień słońca spędzając czas na dzielnicy przy grach planszowych, terenowych czy podwórkowych.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




