poniedziałek, 18 marca 2019

Współpraca, która przynosi owoc


Rozmowa z Robem Sweldensem, trenerem i globalnym koordynatorem w Mobile School w Belgii

Jesteście organizacją wspierającą i rozwijającą streetworking na całym świecie. Dlaczego i w jaki sposób trafiliście do Polski?


Mobile School NPO to belgijska organizacja non-profit, która rozpoczęła swoją działalność około 2000 roku wraz z stworzeniem różnych materiałów edukacyjnych i szkoleń dla streetworkerów w Ameryce Łacińskiej. Od 2005 r. otrzymywaliśmy zaproszenia do współpracy od organizacji w Kenii, na Filipinach, w Rumunii i także w Polsce. Zdecydowaliśmy się dostosować nasze materiały do ​​lokalnych warunków w tych krajach. W przypadku Polski nawiązaliśmy kontakt z Grupą Pedagogiki i Animacji Społecznej z Warszawy (GPAS), a w 2006 roku uruchomiliśmy pierwszą Mobilną Szkołę, aby wspierać uliczne działania na warszawskiej  Pradze. Okazało się, że powody dla których dzieci spędzają czas na ulicy i podwórkach w Polsce są w rzeczywistości bardzo podobne, jak na całym świecie. Najczęściej dzieci próbują uciec od skomplikowanej sytuacji w domu (używki, nadużycia, małe mieszkania), aby znaleźć trochę wolności na ulicy. Od początku istnienia Szkoły Mobilnej skupiamy się na możliwościach, jakie znajdujemy na ulicach: wolność, brak zasad, kreatywność, talenty. Chcemy budować i wspierać poczucie własnej wartości, które często jest niskie poprzez problemy w szkole, trudności w domu, bycie postrzeganym i stygmatyzowanym jako margines  społeczeństwa, jako ludzie bez perspektyw. Takie pozytywne podejście znaleźliśmy również w GPAS, to pozwoliło nam podjąć decyzję o rozpoczęciu wdrażania pierwszej mobilnej szkoły w Polsce w 2006 roku. Dwa lata później rozpoczęliśmy także wdrażanie drugiej szkoły we współpracy z Fundacją Ukryte Skrzydła z Krakowa.

W 2012 roku otrzymałeś zaproszenie do współpracy z nami (GPU UNO). Jakie miałeś myśli i uczucia związane ze współpracą z małą i religijną organizacją na Śląsku?
 
Na początku Mobile School byliśmy bardzo ambitni i chcieliśmy co roku rozpoczynać jak najwięcej projektów. Po kilku latach zauważyliśmy, że musimy więcej inwestować w zagwarantowanie jakości korzystania z tej szkoły. Dlatego opracowaliśmy model partnerstwa i bardziej zainwestowaliśmy w aktywne monitorowanie istniejących projektów. Projekty musiały podlegać regularnemu raportowaniu, odwiedzaliśmy naszych partnerów i przeprowadzaliśmy dodatkowe szkolenia. W ten sposób początkowo zmniejszyliśmy liczbę uruchomień nowych szkół, ale zwiększyliśmy ilość kolejnych szkoleń i wizyt . W 2012 roku stosunkowo trudno było dołączyć do projektu, ponieważ co roku budowaliśmy tylko od 2 do 3 nowych wózków. I w tym momencie otrzymaliśmy waszą aplikację. Dobrze to pamiętam. Była inna niż wszystkie pozostałe. Otrzymaliśmy list oraz wydrukowaną aplikację i od razu poczuliśmy, że za tym jest duża motywacja, aby pozyskać Szkołę Mobilną na Śląsk. Niemniej jednak początkowo byliśmy zaskoczeni i nieco sceptyczni wobec przyjmowania wniosków od organizacji religijnych. Jak będziecie korzystać z naszych materiałów? Czy wykorzystacie szkołę do robienia ewangelizacji? Czy wasze działania wykluczą niektóre społeczności? Czy będziecie na ulicach unikać pracy z trudnymi i intymnymi tematami, jak profilaktyka i seksualność? Oczywiście zadałem Wam te wszystkie pytania i chociaż nie zawsze nasza bezpośrednia komunikacja przez telefon była łatwa (z powodu problemów językowych), to przekonaliście nas, przedstawiając nam swoją filozofię, pomysły i motywację całego zespołu w Bytomiu, by korzystać ze Szkoły Mobilnej. Dlatego zdecydowaliśmy się rozpocząć współpracę w 2013 roku!
  
Jak wyglądało wprowadzenie Szkoły Mobilnej w Bytomiu?

To było wdrożenie, którego nigdy nie zapomnę. W tym czasie spędziliśmy 4 tygodnie w Polsce. Szkolenie składało się z 2 tygodni szkolenia teoretyczno-praktycznego oraz z 2 tygodni dodatkowego coachingu i interwencji na ulicy prowadzonych z całym zespołem współpracowników i wolontariuszy. Ja i moja koleżanka zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci i mogliśmy pozostać przez cały okres na terenie parafii ewangelickiej w Miechowicach, waszego partnera. Nasz pobyt sprawił, że byliśmy mocno zaangażowani w lokalną społeczność. Ponieważ Miechowice są trochę daleko od centrum miasta, zdecydowaliśmy się również spędzać większość naszych wieczorów razem, jedząc wspólne kolacje. Na szczęście prawie nigdy nie byliśmy sami, często razem graliśmy w gry planszowe. Miałem wielkie szczęście, że mogłem poznać imponującą edukacyjną grę planszową „Kolejka” o czasach komunizmu w Polsce, którą chciałem zabrać ze sobą do Belgii. I dzięki Tobie, Robercie, ta gra znajduję się w moim domu w Belgii. Był to jeden z tych wyjazdów, w którym partnerzy projektu stali się prawdziwymi przyjaciółmi.

Pamiętasz swoją pierwszą wizytę w dzielnicy Bobrek? 

Tak, była to dla mnie pierwsza sesja uliczna z mobilną szkołą w Polsce, więc jak zawsze, kiedy wypróbowujemy naszą metodologię w nowym miejscu, byłem bardzo podekscytowany. Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę, było zobaczenie samej dzielnicy Bobrek. Byłem bardzo ciekaw, w jakich warunkach mieszkają dzieci na Bobrku. Nigdy nie zapomnę tego kontekstu. Zanieczyszczenie środowiska, problemy z kopalniami, bezrobocie… Niemniej jednak, kiedy przyjechaliśmy na miejsce z mobilną szkołą, spotkaliśmy tam ogrom energii. Dzieci reagowały entuzjastycznie i myślę, że na pierwszej sesji mieliśmy ponad 25 dzieci biegających wokół mobilnej szkoły. Szukały gry, która by im się spodobała lub szukały naszej uwagi na różne sposoby. Niektóre dzieci zaczęły pokazywały szokujące filmy na telefonach, z których mogą korzystać być może od rodziców, inne zaczęły rysować wszelkiego rodzaju obiekty na tablicach wózka, aby przyciągnąć naszą uwagę. Kiedy zobaczyły, że ich zachowanie jest przez nas bezwarunkowo akceptowane i że nikt nie był zszokowany tym, co mówią, zmieniły swoją postawę i stały się najsłodszymi dziećmi, jakie można sobie wyobrazić. Naprawdę można było poczuć, że wiele z tych dzieci zazwyczaj dostaje dużo negatywnej uwagi od dorosłych (w szkole, w domu, itp) a przy szkole mobilnej mogą być po prostu dzieckiem, sobą. Ta  pozytywna energia, która tkwi w każdym dziecku, daje mi nadzieję.


Współpracujesz ze streetworkerami i organizacjami na całym świecie, obecnie w Polsce z czterema. Czy widzisz jakąkolwiek różnicę między nimi a naszym bytomskim streetworkingiem?

Istnieje wiele różnic kulturowych między projektami na całym świecie. W zależności od kraju i kultury zajęcia przy Szkole Mobilnej mają mniejszą lub większą strukturę. Największą różnicą w stosunku do innych projektów jest wasza praca z podopiecznymi w grupach. Oczywiście w innych projektach streetworkerzy również pracują z grupami, ale jest to mniej konkretne i bardziej luźne. W Polsce bardziej postrzegam to jako specyficzną metodologię dogłębnej pracy z dzieckiem i młodzieżą.

Współpracujemy w programie Mobile School już siedem lat. Jakie są mocne strony naszej pracy z tym narzędziem i co dalej powinniśmy rozwijać?

Wasze mocne strony to motywacja, kreatywność, pasja i energia do kontynuowania tej pracy. Wciąż na nowo odkrywać siebie, aby zacząć coś nowego w społeczności, która przez wiele lat była rozczarowana społeczeństwem, zdobyć jej zaufanie i nie stracić go. Pracujecie już od 6 lat ze Szkołą Mobilną i wciąż intensyfikujecie swoje działania, szukając dodatkowych funduszy czy ludzi do swojego zespołu oraz nowych obszarów pracy. To jest wspaniałe! Każdy projekt ma swoje słabe strony i zagrożenia. A największym zagrożeniem dla Waszego projektu jest utrata tej początkowej motywacji, tej energii, aby dalej robić to, co robicie. Jeśli zajęcia przy szkole ustaną, będzie to kolejne wielkie rozczarowanie dla lokalnej społeczności.

Wy również jako organizacja przeszliście kilka kryzysów. Co was motywuje do dalszej pracy?

Pracuję od 10 lat dla Mobile School i jak w każdej organizacji, również tutaj napotykamy na trudności. Doświadczyliśmy rotacji pracowników, wyzwań finansowych... Oczywiście, jeśli spojrzeć na kontekst ulic, na których przebywają dzieci, z którymi pracujemy, widzimy także sporo problemów i trudności. Niemniej jednak wiele dzieciaków rozwinęło umiejętności radzenia sobie z tą trudną, permanentną sytuacją kryzysową – pozytywna koncentracja, proaktywna kreatywność, obrotność i współzawodnictwo. Przez te wszystkie lata zauważyliśmy, że wiele problemów, z którymi się zetknęliśmy, chociaż wyglądają ciężko w momencie, gdy znajdujemy się w ich środku, również ma w sobie wiele możliwości. Wyzwania finansowe dają nam możliwość pracy nad realnym wpływem i podejmowaniem wyborów nakierowanych na misję. W ten sposób pracujemy tylko nad tymi projektami, w które naprawdę wierzymy. Zmiany personelu są bardzo trudne, ponieważ wiele doświadczenia i wiedzy ginie, chociaż nowi ludzie w organizacji mogą również przynieść nową energię i nowe pomysły.
A jakie są Twoje marzenia?

Mam nadzieję, że z jednej strony będę kontynuować pracę z Mobile School i wejdziemy w wiele nowych
partnerstw na całym świecie. Chociaż osobiście nie angażuję się już w każdy z tych projektów, jestem dumny, że możemy co roku poszerzać nasz wpływ. Z drugiej strony wierzę w poszerzanie naszej oferty cyfrowej, aby dotrzeć do większej liczby młodych ludzi i streetworkerów, niż robimy to teraz. Tworzymy edukacyjną platformę do gier i zabaw, w której będziemy gospodarzami naszych własnych gier i gdzie będziemy zapraszać wszystkich do dodawania swoich najlepszych zabaw podwórkowych. Opracowujemy także pierwszą wersję naszej aplikacji do zarządzania danymi, StreetSmart, którą początkowo opracowaliśmy w ścisłej współpracy z Wami, czyli GPU UNO i dwoma greckimi partnerami Arsis i Praksis, przy wsparciu ze strony Erasmus+ i Accenture. Teraz testujemy aplikację razem z 12 organizacjami w Europie i obserwujemy pierwsze wyniki.
Moim największym marzeniem jest świat, w którym ludzie współczują sobie nawzajem i próbują zrozumieć, dlaczego inni myślą i zachowują się tak a nie inaczej. Jest to ważny punkt wyjścia do zmian w społeczeństwie, w przedsiębiorstwach, między społecznościami, między krajami, między partiami. Gdy ludzie zaczną rozumieć perspektywę drugiego, wtedy możemy zacząć myśleć o tym, co możemy zrobić, aby poprawić sytuację własną i drugiej osoby, tym bardziej, że są to wyzwania społeczne, ekonomiczne lub środowiskowe.

Na koniec chcę zachęcić każdą polską organizację, która jest zainteresowana Szkołą Mobilną do odwiedzenia naszej strony internetowej: http://www.mobileschool.org i skontaktowania się z nami (info@mobileschool.org). 
Good luck!


Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Robert Cieślar, koordynator w GPU UNO oraz wychowawca podwórkowy

Link do pierwszego wyjścia na ulicę





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza