sobota, 20 lipca 2013

Festiwal Zabawy



Ledwo co skończyło się TE, a my już na Festiwalu Zabawy na Bobrku. Z dnia na dzień dzieciaków jest coraz więcej, ale osób chętnych do pomocy też  nie brakuje. Każdego dnia przewidziane są różne prace plastyczne oraz zabawy ruchowe. W kilku następnych zdaniach szczegółowo przybliżymy Wam co działo się podczas dwóch ostatnich dni.

Festiwal Zabawy na Bobrku, dzień I: Około 15 przybyliśmy wraz ze Szkołą Mobilną i resztą atrakcji na miejsce. Dzieci potrzebowały trochę czasu, aby się rozkręcić i zapoznać z „nowymi opiekunami”. Największe wrażenie wywarła na dzieciach „Kruszyna” oraz dmuchany zamek. To tam można było dostrzec największe kolejki. Nasza klaunowa artystka tworzyła niesamowicie kreatywne balonowe postacie, a także malowała dzieciom twarze. Radości nie było końca! Zorganizowane zostały zawody sportowe. Dzieci mogły wykazać się umiejętnością chodzenia na szczudłach i po linie. Po ciężkich zmaganiach można było się wzmocnić napojami i arbuzem. Trochę nauki przy Szkole Mobilnej nie przeszkadzało dzieciakom, a wręcz można było zauważyć ich zapał do „nauki” przez zabawę. W trakcie Festiwalu odwiedzili nas chłopaki z AFY, którzy zaprezentowali wszystkim parkour. Byli niesamowici! Być może zachęcili niektórych do pójścia w ich ślady. Na placu pojawił się również „wózek gier”.  Jungle Speed, Spaghetti, Wygibajtus i wiele innych zapewniały rozrywkę i świetną zabawę. Gracze mogli nie tylko sprawdzić siebie, ale też poznać się i bardziej zintegrować. Obok stanowiska z grami unosiło się mnóstwo baniek mydlanych tworzonych przez najmłodszych mieszkańców placu. Jedna ze streetworkrerk prowadziła stacje z pracami plastycznymi. W tym miejscu można było zrobić odbitki własnych rąk lub stworzyć farbami własne dzieło. Myślę, że zarówno dla dzieci jak i wolontariuszy był to niesamowity dzień pełen wrażeń i nowych doświadczeń!

 
 Klaun Kruszyna w czasie malowania twarzy i tworzenia zwierzątek i innych...

 Zamek dmuchany, kolejka dzieci i dużo zabawy.

 Fani gier planszowych i innych także mieli swoje miejsce.

 Gibon to taśma, która już w zeszłym roku była atrakcją.

 Zajęcia plastyczne na kocyku, to jest myśl.

 Czemu malować pędzlem na papierze, jak można najpierw pomalować swą dłoń?


 Szkoła mobilna nie była tylko tłem.




  Pokaz parkura w wykonaniu grupy AFY z Katowic miał swoich fanów.

 Coś na pragnienie, po pogoda nam dopisała.

Festiwal Zabawy na Bobrku, dzień II: Chyba najbardziej zaskakującą rzeczą był fakt, że dzieciaki już przed naszym przybyciem zgromadziły się na podwórku i z niecierpliwością czekały na kolejne rozrywki. Dzieciaków było jeszcze więcej niż poprzedniego dnia i nie przeszkadzało im, że część atrakcji była identyczna jak ostatnio. Znów na ich twarzach mogliśmy dostrzec uśmiechy i zaciekawienie. Tym razem pojawiły się losy, które cieszyły się dużym zainteresowaniem wśród dzieci. Znów pojawił się zamek dmuchany. Jeszcze przed jego rozstawieniem zgromadziło się wiele osób. Ustawiły się one w jeszcze dłuższą kolejkę niż wczoraj. Dzisiejszymi pracami plastycznymi były odlewy gipsowe dłoni, które po wyschnięciu malowano w najróżniejsze sposoby. Ruchome pudło z grami ustawiono w tym samym miejscu. Tego dnia pojawiły się nowe, równie ciekawe gry. Na tablicach Szkoły Mobilnej można było zobaczyć grafitti oraz inne arcydzieła. Na stoisku z przekąskami można było dostać jabłka. Nową atrakcją była chusta animacyjna, przy której można było miło spędzić czas i poruszać się. Na podwórku nowością był także tunel. Zabawę zapewniała tam Kruszyna, wymyślając najróżniejsze zabawy.


Każdego dnia ruszaliśmy z Parafii Świętej Rodziny.



 Radość, spontaniczna radość na twarzy dziecka- oto nam chodziło.

 Widok ogromnej ilości baniek był magiczny.

 Dziewczyn przy "dmuchawcu" nie miały łatwego zadania. Dzięki za cierpliwość!

 Sprzęt cyrkowy i nieskończony upór dzieciaków, aż się uda zrobić kilka kroków.

 Lina asekuracyjna czasami nie była ułatwieniem.


Dziewczyny z grupy także się zaangażowały. Dzięki. 





Odlewy z gipsu jako jeden z proponowanych warsztatów.



Mimo dużego zmęczenia, wróciliśmy zadowoleni. Praca z dziećmi nieco różni się od wolontariatu na TE, ale jedno wciąż pozostaje niezmienne: duża satysfakcja z wykonanej pracy.

Ola & Sara
foto Barbara Posłuszna

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz