Szyjemy, przeszywamy, przyszywamy...
Warsztaty przeróbki ubrań w toku a kilka stylizacji już prawie na
finiszu. Zestaw numer I wkrótce gotowy. Zobaczcie sami!
Rozpoczynamy nasz nowy projekt 2017-2018
środa, 2 października 2013
czwartek, 26 września 2013
Metamorfozy
Jest czwartek, 19. września. Od
południa gonimy za sprawami związanymi z projektem. Nie bez efektu.
Udaje się nam załatwić salę na pokaz mody w bytomskiej Agorze.
Cieszymy się, ale szybko wracamy do Miechowic, bo góra roboty przed
nami. Dosłownie góra! Mamy do przebrania i posegregownia cały stos
ubrań, które udało nam się zebrać od wakacji. Wielkie dzięki
dla wszystkich, którzy zechcieli w ten sposób wesprzeć nasz
projekt. Zajmuje nam to parę godzin a tu jeszcze przygotowanie
kanapek. Ale dajemy radę, w końcu co 4 ręce to nie dwie =)
Na dzielnicę przybywamy chwilę po
15.00. Idziemy jeszcze do jednej rodziny wyjaśnić sytuację a
telefon się urywa. To dziewczyny, już gotowe, by poznać kolejną
odsłonę modowego projektu. Wszystkie, z wyjątkiem jednej –
zwolnionej z przyczyn wyższych - czekają już na miejscu zbiórki.
Szybka rozgrywka w mafię, w której miasto nie ma szans =) i już
siedzimy w busie. Kierunek: Miechowice, miejsce, do którego lubimy
wracać. Pierwsze przymiarki, spotkanie z blogerką modową Basią.
Pod jej czujnym okiem powstają pierwsze projekty i stylizacje.
Dziewczyny kreatywnie rozmyślają jak zmienić zwykły ciuch w coś
super modnego. Dzieją się, dzieją metamorfozy.
20. września. Dziś pora poznać
kogoś nowego – nasza mistrzyni krawiectwa Beata świetnie łapie
kontakt z dziewczynami. Doradza, podpowiada, szlifuje ostatecznie
projekty i stylizacje. Duet B&B zna się na rzeczy! A dziewczyny
świetnie się bawią i korzystają z góry ciuchów, powstają
skecze i kabarety godne obejrzenia. Jesteście ciekawi? Już teraz
zapraszamy na finałowy pokaz mody.
Kolejna odsłona już wkrótce!
piątek, 20 września 2013
My się deszczu nie boimy!
Link do filmiku, dłuższy komentarz
zbędny, prawda?
http://www.youtube.com/watch?v=YoQs-2ZHhYw
Święto Mieszkańców Bobrka
Kolejny rok za nami. Trochę się
postarzeliśmy =) wiele się też działo na ulicach Bobrka. Ale o
tym by długo, jeśli chcecie, Drodzy Czytelnicy, przypomnieć sobie
tamte wydarzenia, spójrzcie w archiwum naszych postów.
Dziś chce Wam opowiedzieć o jakże
ważnym dniu dla każdego mieszkańca Bobrka. Bowiem w ubiegłą
niedzielę 15.09.2013r. na głównym placu dzielnicy odbyła się
huczna impreza pod hasłem Święta Mieszkańców Bobrka. Atrakcji
było od groma. Dla dużych i małych. Było co pooglądać, czego
posłuchać, czegoś można było się najeść. Było coś do
skakania i do jeżdżenia. Była zabawa i była nauka.
To znaczy: można było obejrzeć
wystawę zdjęć z projektu realizowanego z dziećmi na rzecz
społeczności romskiej, można było samemu coś namalować w ramach
warsztatu plastycznego albo zamówić portret u pani, której wystawę
prac również można było zobaczyć podczas ŚMB. Muzycznie
wypełniały czas lokalne zespoły a młode
kucharki zadbały o to, by goście nie chodzili z pustymi brzuchami.
Dzieci mogły poskakać na dmuchanym zamku lub trampolinie, pobawić
się z klaunami lub przy Szkole Mobilnej, która tym razem bardziej
zainteresowała młodzież =). Na kolorowo można było zafarbować
włosy lub pomalować twarz. Kto odważny ten wspinał się na
ściankę lub dołączał do indiańskiej wioski. Nieprzerwanym
powodzeniem cieszyły się tez mini kłady. Zaś wieczór zwieńczyła
nie tylko ulewa, ale i fire show, który mimo niesprzyjających
warunków udało się zaprezentować.
A wszystko to
dzięki kilku organizacjom pozarządowym działającym w ramach
programu Aktywności Lokalnej dla Bobrka i niezawodnym mieszkańcom
tej dzielnicy!
Kacha
W poszukiwaniu trendów
Pierwsze dwa modowe dni za nami. Muszę
przyznać, że wszystkie świetnie się bawimy. Wszystkie; i młodsze
dziewczyny – uczestniczki, i my – trochę starsze dziewczyny =)
I nawet deszcz nam nie przeszkadza!
Niesamowicie pozytywnie zaskakujące
jest dla nas to, jak wszystko świetnie się układa. Idziemy do
sacond handu załatwić współpracę – udaje się od razu,
wychodzimy na zakupy do pasmanterii – spotykamy panią, która
organizuje pokaz mody i spróbuje załatwić nam wejściówki. Jest
super!
Ale od początku. Zaczęłyśmy od
jakże wpasowującego się w naszą tematykę filmu „Diabeł ubiera
się u Prady”. Bo moda modą, ale swój styl trzeba mieć, aby nie
zatracić się w tym wszystkim. I nie chodzi przecież o to, żeby
wydawać na siebie majątek czy też latać za wszystkim, co pokazują
na wystawach. To tak na przyszłość. Bo już następnego dnia
latałyśmy =) Urządziłyśmy sobie mały looking &shopping.
Podzielone na dwie drużyny, zaopatrzone w kartki i długopisy
poszukiwałyśmy trendów w butikach bytomskiej Agory. Cel był
wspólny, strategie różne. Chodziło o to, by dowiedzieć się jak
najwięcej na temat aktualnych trendów, co jest na czasie, a co już
wyszło z mody. Dziewczyny miały za zadanie odwiedzić sklepy z
odzieżą czy dodatkami i spisać, jakie kolory dominują w tym
sezonie, jakie ubranie są teraz trendy, na jakie wzory należy
zwrócić uwagę, z czego powinno być wykonane dane ubranie, jakie
dodatki są obecnie w modzie. Jedna grupa wytrwale sprawdzała ciuchy
w sklepach, druga, sprytnie podchodziła do pań ekspedientek i
sprawdzała ich wiedzę na temat aktualnych trendów. Trzeba
przyznać, że jedne panie były na czasie, inne mniej. Ale obie
grupy zebrały świetny materiał, który posłuży nam w trakcie
kolejnych zajęć. Już wkrótce zabieramy się konkretnie do roboty!
Kacha
6 dni i nocy
Wtorek rano.
Kłębowisko chmur i silny wiatr towarzyszą mi w ostatnich przy pakowaniu busa.
Śpiwory? Są! Dmuchane materace? Są! Koce? Są! Kanadyjki? Są! Namioty? Są!
Bagaż? Jest! Dokumenty, papiery z auta itp. mam. Mogę odpalać wehikuł i jechać
na Bobrek. Chłopki już są. Zgody, bagaże, jedzenie i najważniejsi goście już
są. Wszyscy w komplecie i w aucie. Ustawiamy GPS-a i ruszamy…acha,
jedziemy jeszcze po jedną osobę, o której prawie zapomniałem. Jest 27.08.2013.
Prawie koniec wakacji a my jedziemy dopiero odpoczywać. Kierunek Mazury, ale
najpierw po drodze zahaczamy o stolicę a dokładnie Stadion Narodowy. Tak, nie
jest to Hiszpania ani Anglia, lecz piękne Mazury. Droga do Warszawy mija nam
szybko. Przed 13.00 jesteśmy pod stadionem. Duży i robi wrażenie. Mamy bilety
na 13.30. Płyta stadionu, trybuny, loże nie loże, szatnie czy prysznice a nawet
parking czy kaplica stoją przed nami otwarte. 90 minut zlatuje nam szybko.
Każdy z nas ma zestaw słuchawkowy, dzięki któremu słyszymy każde zdanie naszej
przewodniczki. Chłopaki szybko odkrywają, że można zmienić kanały i
podsłuchiwać innych przewodników (dobra opcja, jeśli Twój przewodnik przynudza
i na stadionie jest druga grupa). Warszawę opuszczamy po 16.00 i kierujemy się
do Mrągowa.
Na miejscu jesteśmy po 19.00/ Mamy
mało czasu, gdyż już zaczyna się ściemniać. Rozstawiamy namioty i organizujemy
swoją pierwszą noc. Dziś nie jesteśmy sami, gdyż trwa jeszcze obóz z Wisły.
Łąka zapełniona jest namiotami, lecz miejsca jest dużo dla wszystkich. Trzask
palonego drewna i blask ogniska- nie ma nic lepszego niż biwak!
Środa była czasem odpoczynku.
Śniadanko na kocyku, jeden szpil w bale i do wody! Pomost jest idealny i daje
wiele możliwości do zabawy a woda jest mokra. Po długiej kąpieli i innych
wariacjach wodnych czas na obiad. Gotowaliśmy w wielkim woku mięso, cebulę,
paprykę, fasolę i kukurydzę. Wszystko doprawiliśmy koncentratem pomidorowym
(najlepszy z Pudliszki, no nie Kamil?), ziołami i konsumpcja! Duże bułki z
pachnącą, czerwoną bryją- niebo w gębie. Chwila pauzy i do wody, zakupy, woda i
kolacja. Kiełbaska z ogniska na sześć sposobów. Tak mija nam drugi dzień, czas
spać. Fenomen mazur-to już mój czwarty wypad z różnymi chłopakami i prawie
wszyscy idą spać wcześniej niż zakładałem, czyli 21.00 max 22.00 i śpią do 8.00
nawet 9.00 rano. Bajka.
Czwartek rano. Śniadanko na kocyku i
w drogę. Dziś spływ kajakiem po rz. Krutyń. Wybieram zawsze jedną firmę, która
prowadzona jest przez rodzinę. Miła obsługa a raz jak nas złapał deszcz po
godzinie i musieliśmy skończyć, to zostaliśmy zaproszeni na drugi dzień i
puszczeni na spływ za free. Mamy trzy kajaki i jesteśmy gotowi do spływu.
Najpierw przepływamy przez wioskę Krutyń, potem jest Stary Młyn, dalej port
Rosocha a kończymy w Ukcie o 15.00. W sumie 15 km to całkiem ładny
dystans jak na pięć godzin i przerwę na obiad. Wracamy starą, ale piknie
odrestaurowaną T3 marki VW. Tak jesteśmy tutaj by zabrać siły na dalszy remont
naszej Dieselki i wreszcie go skończyć. Zakupy i znów jesteśmy nad jeziorem a
dokładnie w. Kolacja to steki na sześć sposobów. Rozmowy przy ognisku i szybki
sen.
Piątek spędzamy nad jeziorem. Gramy
w bale. Idziemy po drzewo. Gotujemy obiad a dokładnie niezapomnianą
fasolkę po bretońsku. Znów idziemy po drzewo. Jezioro. Łąka. Latryna. Jezioro.
Dziś na kolację jemy gotowaną kukurydzę i ziemniaki z ogniska. Garnek
zabraliśmy(pożyczyliśmy) od ogiera, którego ma gospodarz i w nim gotowaliśmy
kilkanaście kolb. Ziemniaczki włożyliśmy w folię i do żaru. Wszystko smakowało
pysznie w szczególności, kiedy siedzi się na pomoście i próbuje łowić
rybki. Czysta sielanka, która spodobała się nie tylko mnie, ale także
chłopakom. Czterech z nich mogłoby tak spędzić nawet dwa tygodnie. Rytm dnia,
który wyznaczał życie w naszym obozie dawał sens i uspokajał. Nuda stała
się pojęciem z kosmosu. Pobudka, śniadanie, rozpalanie ogniska, zbiórka drewna,
rąbanie drewna, wyprawa po wodę pitną, przygotowanie obiadu, mycie naczyń,
kąpanie, wychodek, leżenie pomoście, bieganie po lesie, zakupy, jezioro,
kolacja, pilnowanie ognia i wiele innych ważnych czynności było składowymi
naszego obozu. Oczywiście nie mieliśmy latarek, tylko my i piękna przyroda.
W sobotę pojechaliśmy zwiedzać zamek
w Reszlu. Ruszyliśmy szlakiem fortyfikacji obronnych i zwiedziliśmy bunkry w
Mamerkach. Potem był obiad w knajpce, gdzie chłopaki próbowali podrywać
kelnerki i pierwsza ulewa, która zastała nas konsumujących dobrego kotleta w
Giżycku. Port, który myślałem, że będzie atrakcją a został skwitowany: a po
ch.. my tu przyjechali? Wracajmy nad jezioro! OK. Jeszcze zakupy i po 16.00
jesteśmy u siebie. Po kąpieli, kolacji, zbieraniu drewna idziemy się pożegnać z
gospodarzem. Spędzamy tam jakieś dwie godziny, bo trawiliśmy na wieczorny obchód
inwentarza. Najpierw dojenie krowy, karmieni cielaka, wizyta u królików no i u
Ogiera. Bestia ogromna i każdy z nas czuł respekt do tego dużego, czarnego jak
węgiel konia. Wypuściliśmy go na pastwisko i po drodze zauważyliśmy (to był
celowy zabieg chłopców od samego początku) Land Rovera. Od razu Gatka szmatka:
a bym się nim przejechał. Pewnie szybki? Itp. Robert, gospodarz rzekł do syna:
Tomek, zajdź po kluczyki, i się zaczęło. Jazda po dzikich lasach i łąkach,
żwirowniach i wąskich drogach, aż zapierało dech w piersiach. Wieczorne
przygody, były brakującą wisienką na torcie, jakim był nasz wyjazd.
W niedzielę wstaliśmy przed 7.00 i
po szybkim pakowaniu ruszyliśmy przed 8.00 w stronę domu, Bytomia.
Dotarliśmy po 15.00 do domów, by mieć jeszcze chwilę czasu przed rozpoczęciem
utęsknionej szkoły.
PS. Serdeczne
podziękowania dla Ewy i Roberta Rataj z Krzywego „Ranczo” za gościnność i życzliwość,
jaką obdarzyli nas przez te sześć dni. Serdecznie pobyt u nich polecam!
środa, 28 sierpnia 2013
BOBREK
FASHION
STREET
Jak
pewnie wiecie, nie lubimy się nudzić. Wręcz przeciwnie, lubimy
robić ciekawe rzeczy. W związku z tym już w drugiej
połowie września
ruszamy z nowym mini projektem. Jako, że same jesteśmy
dziewczynami i pracujemy z dziewczynami zajmiemy się … ciuchami.
Konkrety?
Artystyczny
projekt BOBREK FASHION
STREET
skierowany
jest do
8 dziewczynek z bytomskiej dzielnicy
Bobrek.
Jego
celem jest ukazanie młodych dziewczyn w roli kreatorek, modelek i
artystek. Bo
to one same stworzą unikatowe stroje,
które zostaną
przedstawione na pokazie mody oraz zatrzymane w kadrze podczas sesji
zdjęciowej.
Chcemy
pokazać, że ulica nie musi kojarzyć
się tylko z nudą i szarą rzeczywistością, a
moda i
projektowanie ubrań nie musi wiązać się tylko z chudymi
stosującymi rygorystyczne diety modelkami, ale
że zwykła,
przeciętna dziewczyna też
może być
kreatorką i mieć innowacyjne pomysły. Od
września do grudnia dziewczyny stworzą 2 zestawy wyjątkowych
ubrań, przerabiając ciuchy i ucząc się jak można
wykorzystać to, co znajduje
się już w
naszych
szafach.
Projekt ma
pokazać, iż nie trzeba wydawać wielu pieniędzy aby dobrze
wyglądać, lecz dzięki wykorzystaniu naszej fantazji i odrobiny
wyobraźni stworzyć coś zupełnie nowego ze starego. Chcemy
zmotywować dziewczyny do działania, zachęcić do kreatywnego
myślenia oraz pobudzić do
dbałości
o swój wizerunek adekwatny do wieku. W
związku z tym projekt obejmie też warsztat z kosmetyczką i
fryzjerką, które uświadomią dziewczyny jak dbać o cerę czy
włosy. Przy odświeżaniu
istniejących już ubrań pomoże śląska blogerka modowa.
Jeśli,
Droga Czytelniczko/Drogi Czytelniku potrafisz szyć, zestawiać
ubrania, a może jesteś fryzjerką bądź kosmetyczką i
chciał(a)byś
się zaangażować w nasz projekt – czekamy na Ciebie. Daj o sobie
znać komentując post a chętnie się z Tobą skontaktujemy.
Kacha
Przychodnia Kreatywna
Jest przychodnia lekarska, jest nawet
internetowa przychodnia opieki zdrowotnej, ale czy wiecie, że jest
także Przychodnia Kreatywna? Jeśli nie, koniecznie odwiedźcie nas
na Bobrku w Bytomiu. Ostatni tydzień wakacji upływa nam pod znakiem
sztuki i koloru, bowiem już po raz czwarty restartują się
artystyczne warsztaty PK.
Od 26 – 30.08.2013r. dzieci i
młodzież odkrywają/rozwijają swoje talenty w różnych
dziedzinach sztuki. Dla każdego coś fajnego. Odnajdzie się każdy,
kto lubi malować, śpiewać czy tańczyć. A jeśli nie, to zawsze
dobrze spędzić można czas przy Szkole Mobilnej, która także
towarzyszy akcji organizowanej przez IOGT Polska oraz BECEK Bytomskie
Centrum Kultury, przy naszym małym wkładzie.
Chcecie wiedzieć więcej? O Ruchomej
Szkole chyba nie muszę Wam opowiadać; jeśli towarzyszycie nam
dłużej to dobrze ją już znacie.
Warsztaty plastyczne poprowadzą 4
pomysłowe dziewczyny, one nauczą Was jak narysować ruch. Jesteście
już ciekawi? Ale to nie wszystko, plastyka to nie tylko malowanie,
dziewczyny będą też wykorzystywać recykling oraz masę solną. Co
z tego powstanie? Nawet ja nie wiem =)
Kto od plastyki woli muzykę także
znajdzie coś dla siebie. Dzieciaki będą się uczyć jak opowiadać
o sobie w piosenkach, czyli krótka, ale za to intensywna i na pewno
ciekawsza niż w szkole =) lekcja freestyle'u. To nie tylko sztuka
rymowania i szybkiego wypowiadania słów, ale także nauka
kreatywnego myślenia, rozwijania wyobraźni, podejmowania decyzji,
jak mówi prowadzący, właśnie tego, co sprawia, że zwyciężamy w
życiu. Chcecie napisać swoją piosenkę? Dołączcie do nas!
A może najbardziej lubicie
tańczyć? Warsztaty taneczne są naprawdę różnorodne. Można
pobujać się w rytmie hip-hopu czy breakdance'u, ale można
spróbować się także w balecie, jazzie a nawet tańcu
współczesnym.
Przyjdź i wybierz coś dla siebie.
Zakończ z nami wakacje. Bo warto.
Kacha
Basia – wielki szacun
dla Ciebie
środa, 14 sierpnia 2013
To "Są nowiny z wykopaliska mej skamieliny..."
Szkołą Mobilna
W tym tygodniu odwiedziliśmy już
dwa podwórka: na Stalowej i na Jochymczyka. Basia, Estera, Natalia oraz ja
mieliśmy dużo frajdy. Nie tylko my. Dzieciaki chętnie przychodziły i brały
udział w zajęciach. Na pierwszym podwórku było nas ok. 17 osób a na drugim ok.
30. Odwiedził nas także redaktor Marcin Hałaś z gazety lokalnej „Życie
Bytomskie”.
Bytom Bus Transformers
Po długiej przerwie wróciliśmy do
siebie. Dieselka, która czuła się porzucona i opuszczona przez nas i chłopaki z
ekipy dzielili to samo uczucie: rozczarowanie i zawód. Mój pobyt w szpitalu
a także zwolnienie lekarskie do tego się przyczyniły. Przez pierwsze dni
sierpnia miałem jeden cel: czy chłopcy mi jeszcze ufają, będą chcieli dalej coś
robić i dowiedzieć się czy remontujemy dalej. Z sześcioosobowej ekipy, jedna
osoba zrezygnowała. Piątka nadal chce dokończyć to, co zaczęliśmy. Wczoraj, tj.
13 sierpnia, mieliśmy pierwsze spotkanie z Nią. Ten blask w jej i ich
oczach, to nie tylko zwykłe zauroczenie. To czysta miłość!!! Dokończyliśmy
konserwację podwozia i podłogi w środku. Ten etap mamy za sobą. Odwiedził nas
wczoraj Krzysztof Czajkowski - prezes zarządu i dyrektor
zarządzający firmy Ekoprod. Jest to jedna z największych firm produkujących
sztuczne kruszywa w Polsce. Jedną z hałd, na której działają, mieści się na
Bobrku i obejmuje były teren po hucie. Pan Krzysztof jest zainteresowany naszym
projektem remontowym i obiecał nam pomóc. W najbliższy poniedziałek idziemy,
chłopcy i ja, na spotkanie z zarządem firmy w ich siedzibie przy ul.
Konstytucji. Tematem będzie współpraca i jej zakres. Musimy się dobrze
zastanowić i pomyśleć, jakie prace przy busie nas jeszcze czekają oraz zdefiniować
nasze potrzeby…myślę, że możemy to przygotować i się spotkać jak partnerzy. Trzymajcie
za nas kciuki!
czwartek, 1 sierpnia 2013
i po wymianie...
Szalony czas. Kilkanaście godzin codziennej aktywności, warsztaty, zmiana miejsc, no i oczywiście ludzie z kilku różnych krajów. Mógłbym tak wymieniać i marnować piksele. Dla mnie osobą, która robiła idealne notatki, ale także łapała najciekawsze momenty, był Gijs Vanhee. Tworzył kilka rysunków dziennie i wszystkie są, użyję jego słów: zajebiste. Gijs lubię Cię!!! Dobry i szalony czas. Kraków serdeczne dzięki, szczególnie dla Agnieszki i wolontariuszek. Ekipa Mobile School dzięki Wam wszystkim. Dobra robota!!!Trzymajcie się. Pozdrowienia z Bytomia!!!

Subskrybuj:
Posty (Atom)





























