piątek, 17 kwietnia 2015

Rozbarkowy skrót wydarzeń ;)


Chyba najlepszym porównaniem do tego, co u nas słychać jest surfowanie po falach. Są dni, w których jesteśmy na szczycie. Mam ochotę zatrzymać czas w chwili, która trwa napełniając się myślami, że możemy zacząć góry przenosić by zaraz spływając z fali wpaść do lodowatej wody. No cóż, monotonia nie jest nam pisana. Ale pomiędzy kolejnymi falami woda staje się spokojna, a my w tym czasie możemy próbować nowych rzeczy i świetnie razem się bawić. Za nami wizyty na warsztacie samochodowych, gdzie dzięki Mirkowi każdy znalazł coś dla siebie – jedni polubili siedzenie w samochodach, inny rozkręcanie ich na złom. Byli i tacy, którzy mieli okazję holować samochód. A ja mogłam pozrywać naklejki i nauczyć się kilku części znajdujących się pod maską. Dla każdego coś miłego. W przerwach między wizytami na warsztacie samochodowym korzystaliśmy z pogody – za nami zawody, rozgrywki w bieganego, kosza, nogę, nauka żonglerki, wspólne trenowanie na siłowni znajdującej się na świeżym powietrzu. Nawet w gry planszowe czy karciane lepiej gra się na świeżym powietrzu! Ale by nie było tak miło i wesoło to uczyliśmy się też konsekwencji swoich zachowań i tak za kolejne spóźnienie chłopcy nie pojechali na wycieczkę. Zanim się zebrali autobus zdążył nam odjechać a przed nimi było trudne zadanie – przygotować jakieś zajęcia. Na szczęście wybrnęli idealnie, a my z Olą spędziłyśmy aktywne cztery godziny zabaw ;)
Z młodszą grupą też się nie nudziliśmy. Mieliśmy okazję pointegrować się na basenie, bo nic tak nie umacnia więzi i zaufania, co wspólna nauka pływania i nowe doświadczenia. Nie zabrakło też miejsca by zrobić coś dla innych. Uczyliśmy się, że poświęcając swój czas i świetnie się przy tym bawiąc można pomagać innym. I tak postanowiliśmy drobnym gestem zmienić świat małej Sandry Pośpiech tworząc ramki na akcje charytatywną „bazarek dla Sandry”.
Jak wiecie z poprzedniego postu na podwórka powróciła Szkoła Mobilna. Chyba wszyscy z utęsknieniem na nią czekaliśmy. A i ona pozwoliła zmniejszyć dystans i wejść w całkiem inną relację między nami a pozostałymi dzieciakami z Rozbarku. Chociaż staraliśmy się spędzać z nimi trochę czasu i regularnie rozmawiać to dopiero teraz lody się przełamały. Codziennie czeka na nas coraz większa grupka chcąca porozmawiać, pokazać coś nowego czy czegoś nas nauczyć.

Już jestem ciekawa, co przyniesie nam nowy tydzień! Mam nadzieję, że wy też. Do usłyszenia w piątek z kolejnymi nowościami z Rozbarku ;)






















4 komentarze:

  1. Seems like the kids had a lot of fun:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze Basiu, że są tacy ludzie jak ty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Great post dear, follow me on gfc and i Follow you back, kisses

    OdpowiedzUsuń