środa, 12 stycznia 2011

21 grudnia 2010r.



            Od poniedziałku jestem w Dzięgielowie, siedzibie Centrum Misji i Ewangelizacji Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w RP. Zabieram stąd dzisiaj, wysłużonym i  legendarnym białym busem marki VW, paczki dla naszych podopiecznych. Mam 25 sztuk dla dzieci i ich rodzeństwa oraz 10 zbiorczych dla całej rodziny. Po 12.00 jestem już w Miechowicach, gdzie uzupełniam niektóre paczki słodyczami i drobnostkami, które dostałem lub zakupiłem. Zapakowany i gotowy ruszam na Bobrek, gdzie docieram parę minut po 15.00. Większość spotykam koło górki. Rozdaję prezenty i rozmawiam. Jest to bardzo fajny czas. Nie do wszystkich rodzin mogę pójść. Trudno. Od jednych dostaję opłatek wigilijny, a od innych zaproszenie na Sylwestra. Rozmawiamy i wygłupiamy się. Po rozdaniu pierwszej tury prezentów ma miejsce bitwa o Bobrek! Kulki śniegowe latają raz z jednej raz z drugiej strony. Jadę jeszcze kontenerem dwa razy i życząc im wszystkiego dobrego, udaję się w inne miejsce, gdzie też jestem umówiony. Nie docieram na miejsce, gdyż wszędzie jest mnóstwo śniegu i boję się wjechać tam ciężkim choć legendarnym busem. Parkuję pod Biedronką i udaję się do domów. Mam adresy, ale znaleźć w tym labiryncie anonimowych drzwi te właściwe, nie jest łatwo. Na szczęście mam telefon i po krótkiej rozmowie już wszystko wiem. Przedostanie paczki trafiają do nowych właścicieli, a ja z ostatnimi paczkami dla trzech dziewczynek wracam do pierwszego miejsca. Tam, dwóch starszych chłopków da te paczki małym dziewczynkom, dzieciom swoich koleżanek. Rozmawiamy i niestety, ale odmawiam zaproszenia na Sylwestra chłopaków, gdyż nie będzie mnie w Bytomiu. Czuję, że nie jest łatwo się nam rozstać, ale każdy spotkanie ma swój początek, środek, ale też i koniec. Obiecuję, że wrócę po Nowym Roku i znów się spotkamy. Przed 18.00 wsiadam do busa i ruszam w dalszą drogę powrotną do Dzięgielowa z przeświadczeniem, że małe rzeczy mają ogromny sens!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz